czwartek, 16 lipca 2015

4 pomysły na śniadanie!

Hey! W tym poście więcej zdjęć niż pisania, bo zapraszam Was do oglądania 4 przykładowych śniadań, które na pewno przypadną Wam do gustu, a jak nie wszystkie to może chociaż jeden zostanie Waszym ulubieńcem :)

1) PIETRUSZKOWE ORZEŹWIENIE- czyli świeży sok z pietruszki

wtorek, 23 czerwca 2015

Czerwcowy haul kosmetyczny

Hej! Dawnooo mnie tutaj nie było, ale zabrakło mi weny i wzięło mnie lenistwo, dlatego nie będę bardziej się tłumaczyła z tego ; ) Ale od dzisiaj zaczynam częściej pisać posty (wiem, to już któryś raz, ale postaram się przynajmniej) ; )

W tym poście pokażę haul kosmetyczny z czerwca.





poniedziałek, 5 stycznia 2015

#BACK TO SCHOOL- matura

Hey! Dzisiaj troszkę późny już post, ale mam nadzieję, że jeszcze nie śpicie ; ) Jutro ostatni dzień wolnego od szkoły, nie wiem jak Wam, ale mi strasznie szybko minęło! Przed tymi dniami mówiłam sobie, że wykorzystam ten czas wolny na nadrobienie materiału, na zrobienia czegoś, no czegokolwiek do matury. Jednak nie udało mi się... ale to nic, trudno, czasu nie cofnę, a dalej trzeba przygotowywać się do matury i to w dosyć szybkim tempie! Serio, myślałam, że tego materiału jest mniej, że jakoś się go opanuje szybko, ale po przejrzeniu wszystkich działów, które mam wstecz, trzeba się jakoś zorganizować, żeby dobrze na tym wyjść, czyli żeby zdążyć wyuczyć się jak najwięcej materiału do maja.
Do końca tego tygodnia postaram się ogarnąć jak dużo jest tego wszystkiego, z jakich przedmiotów i na czym powinnam się najbardziej skupić. Tak mniej więcej już wiem nad jakimi przedmiotami powinnam popracować, jednak chcę zobaczyć konkretnie jak dużo tego jest.

Więc po pierwsze przejrzeć swoje zaległości.

Po drugie po ich przejrzeniu warto sobie napisać w kalendarzyku lub takowy zrobić, w jakie dni i konkretnie co chcemy sobie przypominać, nauczyć się lub utrwalać. Wtedy nie będziemy musieli marnować czasu nad zastanawianiem się danego dnia za co się zabrać.

Po trzecie, od środy większa koncentracja na lekcjach. Tak, czasami to trudne, ale trzeba się przemóc w tym! Pomyśl tak: już zaczął się styczeń, niedługo luty (u mnie ferie), końcówka lutego szybko mija, marzec trzeba spiąć bardziej tyłek, a w kwietniu jeszcze poprawiać oceny jeżeli będzie taka potrzeba i koniec roku! Więc do maja trzeba się spiąć i tyle! Pomyśl również, że jak inni w czerwcu będą chodzili do szkoły, ty będziesz już miał wakacje, oczywiście pod warunkiem, że nie będziesz miał poprawki, ale to dlatego piszę po co spiąć tyłek, żeby właśnie nie pisać żadnej poprawki podczas wakacji ; )

Te tygodnie wolne od szkoły straaasznie mnie rozleniwiły, dlatego jutro jeszcze jeden dzień odpoczynku i ruszamy z akcją pt. "GET READY FOR MATURA", czyli wszyscy maturzyści (i oczywiście nie tylko) piszcie jakie macie skuteczne sposoby na szybką i skuteczną naukę, co Wam pomaga przy nauce i jak stoicie z przygotowaniami do matury ; )

Czekam na Wasze komentarze! ; )


Żeby nie było, że post jest bez zdjęcia ; )
p.s bardzo lubię kiedy jest ciemno na zewnątrz, a w samochodzie są zapalone światełka; )

piątek, 2 stycznia 2015

#SPA DAY, czyli małe domowe SPA

Jak na zimę przystało jest to bardzo dziwna pogoda, jakoś ciepło, prawie brak śniegu, cały czas pada deszcz i od czasu do czasu pojawia się słońce. Czyżby nadchodziło rzeczywiście globalne ocieplenie? ; >
Jednak pomimo tej pogody nie chciałam bezczynnie siedzieć, pomyślałam, że dzisiaj zrobię sobie domowe SPA DAY ; )


czwartek, 1 stycznia 2015

#Kosmetyczni ulubieńcy 2014 ; )

Hey! Dzisiaj po sylwestrze kilka ulubieńców kosmetycznych w roku 2014 ; )
Nie jest ich dużo, ale jednak zawsze coś. Również znalazłam kilka niekosmetycznych ulubieńców ubiegłego roku, ale pokażę Wam je w następnym poście ; )

1) 

Pierwszym z moich kosmetycznych ulubieńców tamtego roku jest podkład z KOBO nr 101 IVORY (30ml). Miałam w tamtym roku kilka podkładów, jednak moim ulubionym i w sumie odkrytym jesienią jest właśnie ten. Po wcześniejszym podkładzie z Maybelline Better Skin, szukałam czegoś innego, czegoś lepszego, szukałam podkładu, który matuje skórę, ale nie daje efektu maski, który byłby kolorytem odpowiedni dla mojej karnacji oraz żeby po kilku godzinach moja twarz nie wyglądała jak po nałożeniu oliwki. Jednak również nie chciałam w niego bardzo inwestować. I znalazłam w końcu w sklepie Natura właśnie ten podkład z Kobo. Zastanawiałam się czy rzeczywiście warto go kupować, ponieważ kosztuje około 21zł, więc pomyślałam, że za mało jak na dobry podkład, ale zaryzykowałam, przecież jakby ten mi się nie spodobał, to aż tak nie byłoby mi żal. Jednak myliłam się bardzo! Ten podkład jest moim ulubionym i jak na razie nie szukam nowego, a nawet kupiłam go ponownie po skończeniu pierwszego. Jedna warstwa wystarczy (nałożyłam jeden raz dwie dla eksperymentu, jednak zaaaa bardzo zmatowiał mi twarz), po nałożeniu trzeba chwilkę odczekać, żeby zobaczyć rzeczywisty kolor tego podkładu. Przy nakładaniu go, może się wydawać, że kładziemy sobie wielką brązową tapetę na twarz (!), jednak po kilku minutach ten efekt mija i twarz zupełnie inaczej wygląda, a kolor wygląda naprawdę bardzo ładnie. Oczywiście również są minusy tego podkładu np. po kilku godzinach w niektórych miejscach pojawiają się niewielkie plamy, które po prostu można uzupełnić małą ilością podkładu oraz to, że po kilku godzinach (mniej więcej po około 8 godzinach) twarz jest lekko przetłuszczona, ale wydaje mi się, że jest to kwestia typu cery, a nie wina podkładu.
Także podkład jak najbardziej polecam!

2)

Kolejnym moim ulubieńcem jest korektor pod oczy z Estee Lauder (nie pamiętam jaki odcień, ale na pewno jasny, napisy się przetarły więc nie mogę tego sprawdzić). Mama go nie używała, więc sama postanowiłam go wypróbować i jak dla mnie jest to naprawdę dobry korektor! Co prawda, wcześniej nie używałam korektorów pod oczy, więc nie mam żadnego porównania z innymi, ale mogę go ocenić jak się sprawdził jako pierwszy. Konsystencja jest lekka i kremowa. Nakładałam go pod oczy, ale również na powieki. Na początku nakładałam go za dużo i w miejscach gdzie skóra się marszczyła i "zginała" (? ; D) widać było zbierający się kosmetyk. Później nakładałam go przez to mniej i już nie było tego defektu. Od rana do wieczora korektor utrzymywał się bardzo dobrze, więc to na pewno kolejny plus!
Mama dostała ten korektor na prezent kilka miesięcy temu, więc nie wiem ile kosztował.

3)

Kolejnym ulubieńcem tamtego roku jest odżywka z Pharmaceris,

wtorek, 30 grudnia 2014

Postanowienia noworoczne

Hey! Dzisiaj post o postanowieniach noworocznych ; ) Nie wiem jak Wam, ale ten rok minął mi baaaardzo szybko! W tamtym roku nie wymyślałam żadnych raczej postanowień noworocznych, bo nie miałam weny? Albo i nawet wymyśliłam, ale pewnie nie wyszło przez moje lenistwo. Ale w tym roku robię takie postanowienia i mam nadzieję, że uda mi się ich trzymać i je spełniać ; ) Myślę, że Nowy Rok każdego mobilizuje do czegoś innego, dlatego piszmy postanowienia noworoczne bo to fajna sprawa! ; )
Notatka nie jest długa, ale chciałam w przedostatnim dniu tego roku (ponieważ jutro większość się szykuje na imprezy, wyjazdy itp.) życzyć Wam Szczęśliwego Nowego Roku oraz spełnienia marzeń, bo właśnie one dają nam motywacji do kolejnych postanowień i do kolejnych marzeń, które możemy spełniać! ; )

Szczęśliwego Nowego Roku! ; )


piątek, 26 grudnia 2014

#TAG TATUAŻ

Hey! W czasie kończących się świąt postanowiłam napisać o czymś luźnym, czyli o moim pierwszym tatuażu ; )
Jest to temat już coraz mniej kontrowersyjny, a wręcz coraz bardziej ciekawy. Dla niektórych osób tatuaż jest czymś niepotrzebnym, a nawet czymś odrażającym i niedorzecznym, a dla reszty jest to wyrażanie siebie, swoich poglądów, ozdoba, piękno i dzieło sztuki. Ja należy do tej drugiej grupy ludzi. Myślę, że jest to po prostu kwestia gustu, o którym się nie dyskutuje. ; )

W tej notatce napiszę o moim tatuażu, o tym dlaczego się zdecydowałam na tatuaż, jaki wzór wybrałam, czy bolało i czy chciałabym ich więcej ; )
Uprzedzam, że piszę tylko o tym jak wyglądało robienie mojego tatuażu, więc są to tylko moje doświadczenia i odczucia, a każdy może przeżywać to inaczej ; )

DLACZEGO ZDECYDOWAŁAM SIĘ NA TATUAŻ I JAKI WZÓR WYBRAŁAM?

Odpowiedź tutaj jest prosta. Po prostu uważam, że jest to dzieło sztuki, tatuaż również po części mówi coś o nas, dodaje piękna. O tatuażu zaczęłam poważniej myśleć około rok temu, kiedy byłam przed 18-nastką. Wiedziałam, że chcę mieć tatuaż, ale jeszcze nie wiedziałam jaki, czy czarny, czy może też kolorowy, a może kilka. Nie myślałam nad tym kiedy go zrobię. Po prostu wiedziałam, że chcę sobie zrobić tatuaż i tyle. Zaczęłam przeglądać przeróżne zdjęcia w internecie, oglądać wzory. Przeglądając tysiące zdjęć, miałam kilka pomysłów: jaskółki, wilk, róża lub piórko. Pierwszy tatuaż chciałam mieć subtelny, kobiecy oraz taki, który coś by dla mnie znaczył. Wiedziałam również gdzie chcę mieć ten tatuaż, a mianowicie na wewnętrznej stronie przedramienia. Jak już wiedziałam mniej więcej jakie podobają mi się wzory, zaczęłam skupiać się bardziej na nich. Później trochę odpuściłam sobie szukania, ze względu na to, że zbliżał się koniec roku szkolnego, później wakacje i nie było kiedy myśleć poważniej o tatuażu. Jednak kiedy mój chłopak zdecydował się wytatuować, znowu zaczęłam się na nowo ekscytować tym pomysłem! Jednak nie miałam wtedy jeszcze warunków na zrobienie tatuażu, więc pomyślałam, że poczekam do świąt lub zrobię sobie na nowy rok. Jednak rodzice mi zaproponowali tatuaż jako prezent na święta, więc baardzo się z tego ucieszyłam i od razu następnego dnia poszłam do studia na rezerwację terminu. Termin miałam wyznaczony na tydzień później, więc miałam jeszcze czas, żeby doprecyzować pomysł na tatuaż. Już wcześniej zdecydowałam się, że jednak będzie to jaskółka, tylko szukałam takiego wzoru, który rzeczywiście podobałby mi się jak żaden inny. Przejrzałam tysiące wzorów jaskółek, jednak każda miała coś nie tak: a to jakaś karykatura, a to bajkowa, a to nie jaskółka tylko wróbelek itd. W końcu znalazłam ten wzór, który mi się podobał najbardziej ze wszystkich. Tego dnia kiedy poszłam z chłopakiem do studia na umówioną wizytę pokazałam o jaką konkretnie jaskółkę mi chodzi. Jaskółka miała sporo elementów i szczegółów, więc tatuażysta odradził mi i powiedział, że nie uda się zrobić takiej jaskółki z tyloma szczegółami jak ma się zmieścić na mojej ręce, a nawet jak się uda to za kilka lat wszystko by się zlało ze sobą, i byłoby to nieładne. Więc wytłumaczyłam mu jaką chciałabym jaskółkę i takiej mi poszukał. Pokazał mi wzór i od razu mi się spodobał! ; ) Bez zastanowienia powiedziałam, że chcę właśnie ją i taką właśnie mam na ręce ; )

wtorek, 25 listopada 2014

Motywacja II- Wyznacz sobie cel!

Hey! Dzisiaj również trochę luźniejszy post z powodu nauki do próbnych matur, ale chociaż coś małego wydziergam, a mianowicie o motywacji, ale konkretnie o wyznaczaniu sobie celu!

Jak już pisałam w pierwszym poście odnośnie motywacji, trzeba się inspirować! Ale takim głównym motywatorem są efekty, czyli jaki mamy cel naszych ćwiczeń ; ) Ćwicząc, prowadząc zdrowy styl życia każdy ma jakiś cel, począwszy od małego ruchu dla zdrowia, po wymarzoną sylwetkę. Ja jednak wybrałam obydwie opcje, ponieważ zależy mi na zdrowiu, ale również na poprawieniu swojego wyglądu, a właściwie dopracowaniu niektórych partii ciała, ale także na ich wzmocnieniu.
Myślę, że każdy z Was kto ćwiczy regularnie przegląda blogi czy też same zdjęcia osób z upragnioną przez nas figurą, i właśnie to jest GŁÓWNĄ MOTYWACJĄ do regularnych ćwiczeń! ; )

Powoli piszę swoją rozpiskę ćwiczeń na tydzień. Od wczoraj, czyli od poniedziałku zaczęłam treningi, co prawda myślałam, że padnę i nie wstanę, ale zmobilizowałam się i dałam radę, bo wiem co chcę osiągnąć! ; ) I Wy też tak róbcie!
Dzisiaj pomimo zakwasów w nogach (dlaczego nie dołączyły do tego zakwasy brzucha?), przebrałam się w wygodne ubrania, włączyłam muzykę i zaczęłam ćwiczyć, nie ma wymówek!

WYMÓWKI, ALBO EFEKTY, WYBIERAJ ; >



Na dzisiaj już kończę notatkę, a teraz czekam na Wasze komentarze jak Wy się motywujecie, i dlaczego zaczęliście być FIT? ; )

Wy również jesteście moją motywacją, ponieważ dzięki pisaniu postów mogę się z Wami dzielić jak mi idą postępy i nauczyć się regularności w treningach i pisaniu postów ; )

(Przepraszam za chwilowy brak zdjęć, ale niedługo się pojawią) ; )

czwartek, 20 listopada 2014

Motywacja, czyli jak się zmotywować?

Hey! Dzisiaj kolejny post, żeby poprawić swoją systematyczność i żeby wróciła przynajmniej połowa osób czytających moje przydłuugie notatki ; )

Dzisiaj o MOTYWACJI!

Dlaczego akurat ten temat? Po nauce, poszłam do kuchni i szukałam czegoś do zjedzenia, nic specjalnego nie znalazłam, dlatego chciałam sama coś upiec i wypadło na BABECZKI i w dodatku korzenne, albo najlepiej korzenne z jabłkiem. Takich jeszcze nie robiłam, a wzięła mnie akurat na nie wielka ochota! Mając raczej mało składników, zauważyłam, że raczej z tyloma składnikami nie zaszaleję. Spojrzałam na siebie i pomyślałam, że to znak, żeby zacząć coś ze sobą zrobić. Co jakiś czas mam taki zamiar ćwiczyć regularnie, systematycznie w domu, ale mi to nie wychodzi... Przez kilka tygodni naprawdę mam wielką motywację i chęć do ćwiczeń, później jest coraz gorzej, jak pomyślę po szkole o jakichkolwiek ćwiczeniach od razu wkręcam sobie jakieś wymówki, a to coś, a to coś innego i tak za każdym razem. Inaczej jest z chodzeniem na siłownie, bo wtedy można gdzieś wyjść, są urządzenia na każdą partię ciała, nie trzeba za bardzo się główkować nad ćwiczeniami, ale niestety na razie nie mam karnetu i muszę spiąć tyłek i zacząć coś ze sobą robić od początku!

Nie zależy mi na chudnięciu, ponieważ to byłby raczej dramat patrząc na moje ręce i ramiona, ale na "wybudowaniu" całego ciała.
Kilka dni temu przeglądałam zdjęcia z zeszłego roku z ferii zimowych, dopiero teraz widzę jak w okresie zimowym przytyłam na twarzy! Byłam w szoku, że nie zauważyłam tego na wyjeździe i to również zmotywowało mnie do tego, żeby przez zimę zacząć coś robić, zacząć ćwiczyć, a nie tylko siedzieć, piec smakołyki, a później się nimi zajadać, bo zauważyłam tego efekty! Oczywiście na pewno będą też takie wieczory, ale dodam do nich trochę pracy, trochę ćwiczeń i będzie lepiej! ; )

Chcę zacząć ćwiczyć systematycznie (a z tym mam największy problem w treningach) i odżywiać się zdrowiej, zdystansować do fast foodów, nie zrezygnować, ale korzystać z nich raz na jakiś czas. Czytając niektóre blogi treningowe, douczam się pewnych bardzo ważnych rzeczy np. robienie zdjęć co kilka tygodni po treningach (więcej satysfakcji i motywacji), ułożenie sobie planu ćwiczeń (systematyczność) itp.

Trochę się rozpisałam, ale dlatego, że naprawdę chcę coś zacząć robić ze sobą i dbać o siebie bardziej niż do tej pory ; )
Zacznę jak najszybciej, najpierw muszę przygotować plan ćwiczeń i do dzieła! ; )

Jeżeli macie jakieś porady motywacyjne, rady jak ćwiczyć systematycznie, jak ćwiczyć by nie przestać piszcie w komentarzach! ; )



środa, 19 listopada 2014

Matura to bzdura? Klasa maturalna, czyli jak nie zwariować przez najbliższe kilka miesięcy

Hey! Wiem, długoooo, nawet bardzo długo nie było żadnego postu, z mojej strony jest to nieodpowiedzialne, bo chciałam prowadzić bloga, którego rzeczywiście będziecie czytać i komentować i czasami na niego zaglądać, a się nie udało. Chciałabym pisać tutaj więcej, ale albo brak mi czasu, albo brak pomysłów, jednak postaram się pisać więcej i częściej jak będę mogła! ; )

Dzisiaj notatka o maturze, klasie maturalnej itp. Od razu uprzedzam, że notatka jest oparta na moich wnioskach i na tym czego doświadczam, więc u każdego może wyglądać to zupełnie inaczej.
Jestem w klasie maturalnej, dlatego taki pomysł na post a nie inny ; ) Niektórzy myślą, że w klasie maturalnej jest strasznie dużo pracy, dużo lekcji, i jeszcze więcej nauki, a niektórzy wręcz przeciwnie, że jest więcej wolnych dni, mniej lekcji i mniej nauki, bo tylko powtórki do matury. Otóż, ani nie jest tak, ani tak. Tak, to prawda, że jest dużo nauki, ale tak naprawdę to są praktycznie same powtórki, albo udoskonalanie tego co już umiemy i ulepszanie tego lub ćwiczenie. Natomiast nie ma więcej dni wolnych od szkoły, nie ma mniej lekcji, a może nawet jest więcej! Ale za to klasy maturalne mają zakończenie roku pod koniec kwietnia, a inne dopiero dwa miesiące później ; )
WIĘCEJ LEKCJI= WIĘCEJ NAUKI?
Właśnie tutaj odpowiem, że nie. Jest jej tyle samo! Oczywiście, jak już wspomniałam na samym początku, u każdego to inaczej wygląda. W tym roku doszło mi kilka dodatkowych godzin, które mają za zadanie powtórki materiału z poprzednich klas. Są również takie przedmioty, z których nie będę zdawała matury, dlatego na nich mniej się koncentruję, a skupiam się bardziej na tych, które są mi potrzebne do niej.

niedziela, 3 sierpnia 2014

Rozjaśnianie włosów

Dzisiaj notatka o rozjaśnianiu włosów, dosyć krótka, ale chciałabym się Was poradzić. Jestem naturalną blondynką, nigdy nie farbowałam swoich włosów (tylko kilka razy szamponetką grzywkę albo końcówki, która i tak trzymała się około 4 dni). Jeszcze niedawno myślałam o przefarbowaniu włosów na rude, ale postanowiłam na razie nie niszczyć ich jeszcze bardziej, a właśnie o nie zadbać. Jednak ostatnio zauważyłam, że moje włosy przy nasadzie głowy robią się złote, żółte?! Są ciemne blond, a jednocześnie mienią się kolorem złotym, co bardzo mi się nie podoba! Końcówki natomiast są jasne i do nich nie mam większych zarzutów. Dlatego zdecydowałam, że muszę coś z tym zrobić, rozjaśnić! Szukam takich sposobów, żeby naprawdę je rozjaśnić, ale przy okazji naturalnymi sposobami. Nie chcę używać farby, nie chcę ich farbować, bo wiem, że to je jeszcze bardziej zniszczy przy moim codziennym prostowaniu włosów. Przed chwilą czytałam recenzje na temat rozjaśniacza z Joanny i zastanawiam się czy może z niego skorzystać. Jednak nie chciałabym zniszczyć ich jeszcze bardziej. Czytałam również już jakiś czas temu o płukankach z rumiankiem, ale wydaje mi się, że taka płukanka nie rozjaśni mi na dłużej włosów, jak je w ogóle rozjaśni. Dlatego pytanie do Was, czy macie jakieś doświadczenia z rozjaśnianiem włosów, jak tak to jakie? A może stosowałyście rumiankowej płukanki? ; )

Czekam na Wasze odpowiedzi! ; )

piątek, 1 sierpnia 2014

2 śniadania, zajęcia teoretyczne- czyli coś ale nic

Po całym tygodniu zajęć teoretycznych i upałach chyba przestałam na chwilę myśleć i nawet o tym, o czym napisać dzisiaj notatkę. Ale to nic! Notatka jest i będzie o dwóch pomysłach na zdrowe i długo trzymające śniadania i napiszę kilka zdań o prawku.

Wczoraj przeczytałam super przepis na zdrowe, dobre i długo trzymające placuszki owsiane-otrębowe. Przepis możecie znaleźć tutaj u lifemanagerka . Pierwszy raz robiłam takie placuszki bez mąki i cukru i naprawdę wyszły bardzo dobre! Są troszkę suche na zewnątrz, dlatego warto je podawać ze świeżymi owocami lub np. jogurtem ; )

(Przepraszam za jakość, ale dopiero na komputerze zauważyłam, że CandyCamera zmienia jakość moich zdjęć na komórce)

Więc na pewno polecam to śniadanie, po którym przez kilka kolejnych godzin na pewno nie będziecie narzekać na głód ; )

A drugi pomysł na śniadanie to po prostu sałatka grecka i do niej tosty, kanapki, albo sałatka bez żadnych dodatków ; )
Klasyczna sałatka grecka składa się z pomidorów, sałaty, ogórka, sera fety, oliwek, cebuli i papryki, a ja oprócz tego dodałam jeszcze pomidory suszone, które bardzo lubię, a zamiast sera fety dodałam ser bałkański, który jest teoretycznie podobny do fety, a jednak praktycznie zupełnie inny ; ) Taki ser można kupić np. w Lidlu, i właśnie ten najbardziej polecam ; ) Do sałatki zrobiłam sos z oliwy z oliwek, sosu balsamicznego i przyprawiłam czosnkiem, bazylią i czubricą zieloną, której używam do wszystkiego! ; ) Sałatka jest szybka w wykonaniu, prosta, zdrowa i pożywna! ; )



Niedługo może zrobię notatkę o pomysłach śniadaniowych na cały tydzień, ale do tego potrzebuję jeszcze trochę czasu ; )

Kończąc temat jedzenia, a zaczynając o kursie prawa jazdy. Dzisiaj już skończyłam zajęcia teoretyczne! ; ) Od czwartku mam jazdy, także jeszcze mam kilka dni, żeby trochę douczyć się, poczytać jeszcze co nieco i nareszcie zobaczyć jak to wszystko wygląda w praktyce, czy rzeczywiście jest tak łatwo. Oby ; ) 

Po dzisiejszych zajęciach i całym tygodniu jestem zmęczona i cieszę się, że już jutro jest weekend i można się poleniuchować ; )
Po 4 godzinnym kursie i powrocie do domu nie miałam już sił na cokolwiek, więc też nie miałam siły na zrobienie czegokolwiek do jedzenia. Dawno nie jadłam kaszy mannej z mlekiem, a ostatnio jak ją jadłam (kilka miesięcy temu) w ogóle mi nie posmakowała. Szybko się ją robi, dlatego spróbowałam jeszcze raz jej spróbować i o dziwo była pyszna! I od dzisiaj oprócz zawitałej już dawno u mnie owsianki  na kolacje będzie również kasza manna <3

A na dzisiaj już chyba więcej nie dam rady napisać nic sensownego, więc wracam do oglądania nowego dailyvloga Alissvlogchannel ; )

(Na dole zdjęcia zjedzona kaszka)

A Wy jakie macie swoje przetestowane, zdrowe i niezastąpione śniadania? ; )

Czekam na Wasze komentarze ; )



czwartek, 31 lipca 2014

Ogromne zadowolenie!

Jejku! Odkąd zaczęłam regularniej prowadzić mojego bloga codziennie widzę coraz więcej wyświetleń i coraz więcej wyświetlonych (mam nadzieję, że również przeczytanych) notatek! ; ) Właśnie to mnie motywuje, Wy mnie motywujecie do kontynuowania pisania i prowadzenia bloga! ; ) Bo co bardziej motywuje do pisania kolejnych postów niż komentarze i liczba przeczytanych notatek właśnie od Was? Dlatego nawet pomimo małej ilości komentarzy lub czasami ich brak, widzę ile osób wchodzi na mojego bloga i ile osób odwiedziło konkretne notatki i wiem, że im więcej będzie ciekawych notatek tym więcej będzie was! ; ) Naprawdę cieszę się z tego, że czytacie, że oglądacie ; ) Dlatego dziękuję i czekam na Wasze propozycje postów, dzięki którym wiem co was interesuje i co chcielibyście poczytać ; ) A może jakieś krótkie filmiki? Nie wiem, dlatego pytam się was, czekam na Wasze komentarze ; )


Maseczka drożdżowa na porost włosów

Już od jakiegoś czasu chciałam tej maseczki wypróbować, ale nigdy nie mogłam się zebrać, albo nie miałam drożdży, albo miodu, albo moje lenistwo zwyciężyło. A dzisiaj wszystko miałam co potrzebne, a lenistwo nie wygrało ze mną! Jeżeli chodzi o działanie to maseczka ta ma działać na porost włosów, ma je odżywić i wygładzić. Drożdże ze względu na swoje właściwości mają wiele pozytywnych działań na nasz organizm; wzmacniają paznokcie, odżywiają włosy, stymulują ich porost, odżywiają nas witaminami i wiele wiele innych! ; ) Oczywiście drożdże stosowane na zewnątrz np. na włosy, odżywiają tylko włosy i pobudzają cebulki włosów do szybszego porostu włosów.
Więc od dzisiaj zaczynam stosować maseczkę z drożdżami, a efekty tej maseczki zobaczycie po miesiącu jej stosowania ; ) Będę ją stosowała 2 razy tygodniu. 

Przepis na drożdżową maseczkę (średniej długości włosy);

-150/200 ml jogurtu naturalnego
- 1 łyżeczka miodu naturalnego (opcjonalnie, jeżeli chcemy bardziej nawilżyć włosy)
-1/3 kostki świeżych drożdży (ja użyłam Babuni)

Jogurt przelać do miseczki, dodać łyżeczkę miodu i skruszyć drożdże. Wszystko razem dokładnie wymieszać, aż powstanie jednolita masa. Drożdże szybko się rozpuszczają ; )

Taką maseczkę nakładamy na suche włosy, dokładnie rozprowadzamy po całej długości włosów, oczywiście OBOWIĄZKOWO nakładamy na skalp! Po to przecież jest ta maseczka, żeby pobudzić cebulki do szybszego porostu włosów (UWAGA! po jednym nałożeniu drożdżowej maseczki nie zauważymy zmian w poroście włosów, trzeba ją stosować regularnie!). Po nałożeniu maseczki na skórę głowy, wmasujemy ją, żeby pobudzić krążenie, a jednocześnie pomóc jej pobudzić cebulki ; ) Po masażu robimy małego koka, zawijamy włosy w folię lub nakładamy czepek foliowy i na to jeszcze ręcznik. Możemy chwilę podgrzać turban suszarką, ciepłym nawiewem, żeby wszystkie składniki drożdży szybciej wchłonęły się w głąb włosa. I z takim turbanem chodzimy około 30-60 minut, oczywiście im dłużej tym lepiej ; ) Po upływie czasu zdejmujemy ręcznik i folię, spłukujemy dokładnie maseczkę i myjemy włosy szamponem i jeżeli ktoś używa nakładamy odżywkę. I gotowe! ; ) Taką maseczkę możecie nakładać 1/2/3 razy w tygodniu.

UWAGA! Podczas noszenia maseczki, maseczka może się czasami "wylewać" spod ręcznika, dlatego wystarczy ją przetrzeć ; )

UWAGA nr 2! Pierwsza maseczka powinna być testowa! Nie wiemy jak zareaguje na nią nasza skóra. Dlatego jeżeli poczujecie jakiekolwiek swędzenie, pieczenie, jak najszybciej spłuczcie ją chłodną wodą!

A może Wy stosowaliście już tę maseczkę? Jakie Wam dała korzyści i efekty? ; )
Czekam na Wasze odpowiedzi! ; )





środa, 30 lipca 2014

Nauka do prawa jazdy- teoria

Zapisałam się z moim chłopakiem w tamtym tygodniu na prawo jazdy. Już od tego poniedziałku chodzimy na zajęcia z teorii, czyli dzisiaj już minął 3 dzień. Każdego dnia mamy 4 godziny zajęć. Jak się zapisywaliśmy nie wiedzieliśmy ile czeka nas godzin dziennie. Tak, jest gorąco, jest mączące w ten upał siedzenie 4 godzin non stop i oglądanie filmów i słuchania wszystkich przepisów, tak wiem! Ale szczerze mówiąc wolę posłuchać i posiedzieć te kilka godzin dziennie i zaliczyć zajęcia z teorii w tydzień, a właściwie w 5 dni! Naprawdę nie chciałabym, żeby teoria trwała 2 tygodnie, bo po co? Jak można zrobić to wszystko w jeden tydzień i od razu zacząć uczyć się jazdy, która w sumie sprawdzi naszą wiedzę teoretyczną, ale również nauczy najważniejszego KIEROWANIA SAMOCHODEM.

W takim razie jak wyglądają zajęcia teoretyczne?
Zajęcia odbywają się w sali z określonej szkoły jazdy do której się zapisaliśmy przystosowanej do tych zajęć tzn. z przeróżnymi tablicami np. ze znakami drogowymi, z sygnalizacją świetlną, z miejscem do odtwarzania i pokazywania filmów, taka sala również jest lub powinna być wyposażona w fantoma, apteczkę samochodową itp. W takim pomieszczeniu siedzimy i oglądamy filmy, komentujemy je i omawiamy. Na pewno pierwsze zajęcia są o wiele bardziej fascynujące, bo jest się w nowym miejscu, uczymy się czegoś nowego, robimy coś dla siebie i nie możemy się doczekać początku zajęć. Tak, też tak miałam! ; D Może te osoby, które jeszcze nie były na takim kursie myślą sobie, że dopiero byłam na trzech zajęciach i już jestem znudzona, a dopiero zaczęłam ten kurs! Te osoby, które mają to już za sobą na pewno pamiętają to pierwsze uczucie przed kursem, takie jakby się odkrywało coś nowego! Ale uwierzcie mi, że siedzenie kilka godzin bez przerwy w tych temperaturach i do tego notowanie i zapamiętywanie wszystkich zasad, nakazów i zakazów jest naprawdę, ale to naprawdę męczące. Ale już większość teorii za Nami! ; )
W piątek nareszcie zapisujemy się na jazdy, które będziemy mieć od przyszłego tygodnia <3 Tak, cieszy mnie to baaardzo! ; ) Oczywiście w weekend trzeba będzie powtórzyć niektóre zagadnienia, bo inaczej chyba sobie nie wyobrażam jazdy po mieście zapominając co, kiedy, gdzie i jak mam się zachować ; )

Więc od przyszłego tygodnia mamy praktyki, więc coś co bardziej trzyma w emocjach ; D Dlatego o zajęciach praktycznych napiszę wam dopiero w czasie trwania kursu lub po ; )

Trochę odbiegnę od tematu, ale już jakiś czas temu chciałam sobie kupić kubek termiczny albo taki termiczny ceramiczny. Jeden sobie wypatrzyłam w sklepie indyjskim, był śliczny! Ale kiedy poszłam go zobaczyć dokładniej z zamiarem kupna, zobaczyłam, że te kubki były ceramiczne, nie przeszkadzałoby mi to jakby były 4 razy grubsze niż były. A po to jest kubek termiczny, żeby służył do zimnych napojów jak i tych gorących i przy okazji, żeby się nim nie poparzyć. Także tamten kubek od razu odpadł! Kilka dni później byłam w Empiku, bo widziałam tam sporo razy kubki termiczne, a że akurat trwają przeceny to pomyślałam, że się załapię na jakiś fajny. Jeden mi się spodobał i to bardzo! Również ceramiczny, natomiast był w opakowaniu i nie wiedziałam jakiej jest grubości, ale w tamtej chwili to nie było ważne! ; D Ważny był wzór i ważny był FLAMING <3 Mam po prostu słabość i sentyment do flamingów, dlatego też tak bardzo spodobał mi się ten kubek. Wcale nie był drogi, w normalnej cenie; 25,90zł. Ale że jakoś wtedy miałam ważniejsze wydatki postanowiłam go kupić kiedy indziej, bo i tak był z nowej kolekcji to szybko by go nie wycofali ze sprzedaży. I dzisiaj poszłam po raz kolejny do Empiku zobaczyć kubki, czy może są jakieś nowe, bo jestem strasznie niecierpliwa i jak coś mi się spodoba to chciałabym to mieć od razu, wiem to jest straszne! Ale co zrobić, no nic, muszę nauczyć się cierpliwości ; ) I jak znowu zobaczyłam ten kubek z flamingami to postanowiłam go kupić od razu, a przy okazji czekała na mnie miła niespodzianka bo -50% ; ) Bez zastanowienia się kupiłam go i mam i już piłam w nim herbatkę i mogę powiedzieć, że naprawdę super się sprawuje ; ) A grubość kubka jest bardzo dobra, ponieważ zalewając go wrzątkiem, na zewnątrz nie parzy, a jedynie troszkę jest ciepły, na czym mi również zależało, żeby w chłodniejsze dni troszkę ogrzewał ; )

A oto mój kubek;


Śliczny wzór i piękne flamingi <3

A Wam jak się podobał kurs na prawo jazdy? ; )

wtorek, 29 lipca 2014

Upał- czyli jak wytrzymać wysokie temperatury?

Aaaaa się zapuściłam z pisaniem postów! Ale przez ostatnie kilka dni wychodziłam rano z domu i wracałam późnym wieczorem albo w ogóle nie wracałam, dlatego też nie miałam możliwości pisania notatek, ale nadrabiam to ; )
Po wieczornym zrobieniu kilku testów na prawo jazdy mogę zabrać się za bloga ; )
A dzisiaj temat, który teraz nas wszystkich dotyka, czyli UPAŁÓW!
Tak, upały są straszne... Ale przecież są wakacje i nie możemy sobie przez nie ich zmarnować siedząc całe dnie w domu, więc postanowiłam napisać kilka wskazówek/porad, które pozwolą wytrzymać nam te temperatury, a jednocześnie pozwolą na robienie rzeczy, na które mamy ochotę ; ) Najgorsze chyba jest odczuwanie wysokiej temperatury w dużym mieście, nad morzem, dlatego tym bardziej myślę, że wskazówki  te mogą być przydatne.

WSKAZÓWKI

1) Pić duuuużo naprawdę dużo napojów! Po pierwsze, dlatego że z czasie wysokich temperatur nawet siedząc w domu, w autobusie czy gdziekolwiek nasz organizm traci bardzo dużo wody podczas pocenia się. I chodzi przede wszystkim o to, żeby pić co chwila, a nie wtedy kiedy jesteśmy już spragnieni! Kiedy ćwiczymy w takich temperaturach lub po prostu się ruszamy dłuższy czas np. jeżdżąc na rowerze lub po prostu spacerując, tym bardziej powinniśmy uzupełniać płyny! I wtedy pić nawet 5 razy więcej niż osoba siedząca. Każdy jest inaczej zbudowany i ma inne potrzeby, dlatego każdy powinien pić tyle, żeby nie było za mało, bo wydaje mi się, że w takie upały o "za dużej ilości wody" nie można mówić ; )

2) TRZEBA JEŚĆ! Nawiązując do odpowiedniego nawodnienia naszego ciała, warto wspomnieć o tym, że im bardziej się pocimy, tracimy wodę z naszego ciała, tym również szybciej "spalamy" to co mamy w żołądku, czyli po prostu to co zjedliśmy, także automatycznie powinniśmy być bardziej głodni. A jednak tak nie jest! W tak gorące dni bardziej myślimy o tym, żeby wypić coś zimnego, raczej nie myślimy o dobrym obiedzie z ciepłą zupą i drugim sycącym daniem. Bo właśnie pijąc "przepijamy" głód, czyli prościej mówiąc napełniamy żołądek płynem i to sprawia, że czujemy się pełni i nie skłonni do jedzenia, a to jest BŁĄD! Kiedy dużo chodzimy w tak upalne dni i spalamy tyle kalorii, nie można zapominać o jedzeniu! Przede wszystkim dlatego, że właśnie jest GORĄCO, więcej się ruszamy, szybciej spalamy kalorie, szybciej mamy pusty żołądek, a najbardziej trzeba pamiętać o tym, że naszą życiową pompą jest SERCE, które potrzebuje składników odżywczych, które potrzebuje energii i jakiegoś zapasu, żeby mogło z niego czerpać tę energię, żeby mogło dalej prawidłowo funkcjonować! Więc pomyślmy nie tylko o tym, żeby pić wodę i wodę i wodę (od razu mówię, że bardzo korzystnie jest pić wodę, ale warto również pić inne napoje, które dadzą nam jakieś składniki odżywcze)! Jeżeli nie jesteśmy tak bardzo głodni, a jednak mamy pusty żołądek zjedzmy chociażby loda, wypijmy coś co ma kalorie, co ma w sobie ten niezdrowy cukier! To naprawdę nie zaszkodzi, a tylko doda nam chociaż trochę więcej energii i przede wszystkim wspomoże na chwilę nasze serducho ; ) Oczywiście nie mówię tutaj o zastąpieniu np. sokiem pomarańczowym obiadu lub śniadania, tylko odżywianiu np. podczas dłuższego spaceru kiedy nie mamy ochoty na nic do jedzenia ; )

3) NOSIĆ NAKRYCIE GŁOWY! Ten punkt jest chyba oczywisty i nie trzeba tłumaczyć. Ale w skrócie odpowiem na pytanie "dlaczego?". Dlaczego nosić nakrycie głowy podczas temperatury ponad 35 stopni? A to dlatego, żeby podczas spokojnego spacerku nawet trwającego pół godziny nie dostać udaru słonecznego. Proste. W godzinach szczytu słońca, czyli od około godziny 11 do 16 słońce góruje i naprawdę daje popalić! W tych godzinach najlepiej albo zrezygnować z leżenia plackiem na słońcu, albo wyjść np. na spacer, ale z nakryciem głowy, albo po prostu zostać w domu jak ktoś nie może znieść tak dużych upałów. Więc wychodząc na tak duże słońce bez jakiejkolwiek czapki lub chustki na głowie bardzo szybko jesteśmy narażeni na udar słoneczny! Wystarczy godzinny spacer lub siedzenie na pełni słońcu bez jakiegokolwiek nawadniania się i udar gwarantowany. To dosyć proste. Tracimy wodę z organizmu, nasze ciało się nagrzewa coraz bardziej, gdzie prawidłowa temperatura człowieka wynosi około 36,6 stopnia, nasze ciało coraz bardziej się nagrzewa nawet do 38/39 stopni! Razem z utratą wody tracimy elektrolity, które są nam również potrzebne do termoregulacji, powoli taka osoba robi się coraz bardziej czerwona na twarzy, tętno wzrasta, ciśnienie czasami wzrasta, a czasami maleje, powoli słabnie, a jeżeli osoba jest w większym stanie przegrzania, skórę ma bladą. Najbardziej przegrzewa się nam głowa, bo jest najwyżej, zazwyczaj są na niej włosy, które jeszcze bardziej sprzyjają nagrzewaniu się i jest bardzo wrażliwa na temperatury. Jeżeli ochronimy głowę, ryzyko przegrzania jest znacznie mniejsze, dlatego pamiętajmy o tym!

4) UBIERAĆ SIĘ LEKKO! Nie wiem jak Wy, ale jak ja jestem np. ubrana w krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach i jest mi strasznie gorąco i patrzę na osobę, która ma na sobie długie spodnie i kurtkę to zastanawiam się czy taka osoba straciła kompletnie odczuwanie temperatury. Nie wolno tak się ubierać w tak upalne dni! Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego, również z tego samego powodu co w punkcie powyżej. Dlatego trzeba ubierać się luźno, na pewno nie w ubrania obcisłe i w ciemnych kolorach!

5) OCHŁADZAĆ SIĘ! I to kilka razy dziennie! Tyle razy ile potrzebujemy! Iść na basen, wziąć chłodną kąpiel, pojechać nad jezioro, wziąć chłody prysznic!

6) Nie przesadzać ze sportem! A najlepiej unikać większych wysiłków w godzinach od 11 do 16, kiedy właśnie jest najbardziej parno. Wieczorami jest o wiele chłodniej niż rano, dlatego lepiej wieczorem pójść pobiegać, nawet o 22, kiedy jest o wiele chłodniej i pobiegać dłużej niż biegać w upale, podczas którego przebiegniemy kilkanaście metrów i padniemy na ulicy.

Myślę, że te wskazówki, całkiem jasne i oczywiste, ale jednak czasami zapominane przez nas mogą być dla Was przydatne ; )

A może macie jeszcze jakieś inne zalecenia jak wytrzymać upały? ; )

wtorek, 22 lipca 2014

BE FIT! Czyli zaczynamy FIT LIFE

Po dzisiejszym spojrzeniu w lustro nie byłam zbytnio zadowolona, wiedziałam, że kiedyś przyjdzie ten moment kiedy zacznę się zdrowiej odżywiać, kiedy zacznę regularnie ćwiczyć, a nie ćwiczyć przez miesiąc i odpuścić sobie, bo to nic nie da! Nie wiem jak to będzie z ćwiczeniami, ponieważ w te upały raczej ciężko biegać i wykonywać jakiekolwiek ćwiczenia, chyba że będą chłodne wieczory to pójdę pobiegać, po prostu ruszę się i poćwiczę! A może po prostu zapiszę się z moim chłopakiem na siłownię, to się wybierze ; )
Tak sobie myślałam, żeby zacząć ćwiczyć bardziej pod koniec sierpnia, od września, żeby już nie było tak gorąco, ale jednak teraz ponownie trochę zacznę, żeby od września wciąż się za to porządniej ; ) Jednak co do diety nie zmienię zdania, wiem, że ostatnio pofolgowałam z jedzeniem przeróżnego rodzaju wiem, że już tak nie mogę. Czytałam naprawdę duuużo o przeróżnych dietach, ale ja nie chcę schudnąć, chcę po prostu polepszyć niektóre części ciała, dlatego postanowiłam jeść zdrowiej, a może jeszcze inaczej, jeść ZDROWO. Oczywiście na początku nie będę miała takiego rygoru, żeby wszystko odstawić, ale powoli małymi krokami będę odstawiała to co jest zbędne dla mojego organizmu i myślę, że dam radę! ; ) Produkty, które chcę na początku ograniczyć, a później odstawić to węglowodany. To tak naprawdę one powodują w organizmie człowieka tyle STRASZNYCH zmian, od cellulitu, przez otyłość do poważnych chorób. Dlatego na pewno ograniczę węglowodany, a razem z nimi białe pieczywo które tak bardzo lubię, a szczególnie świeżo wyjęte z pieca, z twardą skórą i miękkim środkiem, będzie ciężko, ale wiem, że dam radę! ; ) No i kolejnymi produktami, które ograniczę i zlikwiduję to napoje, napoje gazowane itd. Właściwie można je porównać do cukrów, dlatego zaliczam je właśnie do nich.
Nie wiem jak sobie poradzę na początku, bo jestem strasznym łakomczuchem, jem co chwila, jak już zjem idę znowu do kuchni i szukam czegoś co mogłabym szybko zrobić i zjeść, żeby w końcu się najeść, chociaż i tak takie najedzenie starcza mi na krótki czas. Po prostu bym jadła i jadła i jadła, cokolwiek! Tak wiem, że zamiast ciastek mogłabym zjeść sobie pomarańczę, brzoskwinię itp., ale lubię mieć to od razu gotowe, nie lubię ich kroić, mazać się w tym hmhmhhm dziwne trochę wiem, skoro piekę co chwila ciasta, zagniatam itp., ale jednak nie lubię obierania owoców, po prostu nie lubię, lubię je mieć, że tak powiem wygodnie podane, co za lenistwo...
Ale dosyć z tym! Dlatego zaczynam od jutra i mam nadzieję, że mi się uda! ; )

A jak u Was jest z podjadaniem? ; )

poniedziałek, 21 lipca 2014

Ulubieńcy LIPCA i HAUL zakupowy

I dzisiaj nie miałam jakiś wybitnych pomysłów na posta, a jednak postanowiłam napisać taki luźniejszy i jednocześnie PIERWSZY ULUBIENIEC, czyli ulubieńcy lipca! ; ) A przy okazji HAUL zakupowy. Wiem, że jeszcze nie skończył się lipiec, ale myślę, że w tym tygodniu raczej nie pójdę już na zakupy, może dopiero za tydzień ; )

Ulubieńcy lipca:

1) JAGODY! JAGODY! JAGODY! Na pewno ulubieńcami tego miesiąca były jagody! Miałam zrobić dla mojego Ukochanego sernik z jagodami i taki też zrobiłam! A najważniejsze, że smakował i został zjedzony w około godzinę ; D


 Ale jak już wykorzystać w tym roku jagody to musiałam jeszcze zrobić rogaliki ; )

Żeby nie było, ale rogalików wyszło około 40 ; )

Oczywiście jak będziecie chcieli mogę w którejś notatce dołączyć przepisy ; )

2) WIŚNIE! To kolejne owoce, które od zeszłego tygodnia staram się wykorzystywać, ale przez te 35 stopni nie mam siły do robienia jakichkolwiek wypieków. Ale nie trzeba od razu coś piec, żeby je wykorzystać, ja po prostu uwielbiam się nimi objadać! ; )


3) W te wakacje postanowiłam jak nie ćwiczyć na razie to chociaż wymasować się wszelkimi peelingami, szukałam, dobierałam i znalazłam peeling z Eveline Slim Extreme 4D z kofeiną antycellulitowy, kupiłam do niego oddzielnie szczotkę do masażu ciała, okrągłą z twardszymi włoskami i z wypukłymi twardymi wypustkami (?) i zaczęłam go używać. Kilka pierwszych razów, a szczególnie pierwszy bolał najbardziej, ale zmusiłam się do tego i daję radę, teraz to nawet jest przyjemny masaż ; ) Jeszcze nie zauważyłam redukcji cellulitu, ale wiem, ze bez ćwiczeń i odpowiedniej diety nie zlikwiduję go, natomiast bardzo fajnie wygładza i jakby trochę ujędrnia skórę, także z tej strony mogę ten peeling polecić ; )


4) Kolejnym kosmetykiem jest odżywka z Garniera z olejkiem z avokado i masłem karite, o której sporo czytałam na forach i blogach, więc postanowiłam kupić, a że kosztuje około 7zł to nawet jakby się nie sprawdziła to bym tak bardzo nie żałowała. Odżywka jest dla suchych i zniszczonych włosów, czyli powinna być dla mnie, ale szczerze mówiąc poza bardzo ładnym słodkim zapachem chyba nic nie wniosła do moich włosów. No może troszkę łatwiej się rozczesywały włosy i tyle. Oczywiście nie spodziewałam się suuuper efektów na moich zniszczonych włosach, ale mogła chociaż trochę je nawilżyć, niestety nie nawilżyła. Więc poza zapachem nic nie ma w niej niezwykłego. A szkoda.


5) Herbatki i ziółka! Jak czytaliście mój dawniejszy post z przed kilku miesięcy dotyczący zielonej herbaty to wiecie, że jestem fanką herbat i przeróżnych ziół i tak samego w lipcu znalazłam swoich takich ulubieńców, pomimo tego, że jest gorąco to i tak wieczorem lubię sobie wypić herbatę, a do śniadania rano zioła. Więc ulubieńcy z tego miesiąca to herbatka z wanilią i miodem z Sir Edward Tea (można kupić w Lidlu) i Skrzyp.
Herbatka waniliowa pachnie bardzo słodko i jest super do każdego ciasta i ciasteczek, wtedy odradzam jej słodzenia ; ) Natomiast o skrzypie czytałam już jakiś czas temu i szczerze mówiąc myślałam, że w smaku będzie niedobry, a jednak okazał się w smaku podobny do rumianku, który bardzo lubię, a w dodatku jest to sam skrzyp bez żadnych dodatków, więc również działa korzystanie na skórę, paznokcie, włosy, elastyczność naczyń krwionośnych, także polecam! ; )

A teraz przyszła pora na HAUL zakupowy;

1) Przed wyjazdem do Bułgarii musiałam dokupić sobie jeszcze kilka ubrań, bo kilku mi brakowało, nie wiedziałam jeszcze czego potrzebuję dlatego poszłam na zakupy, żeby coś upolować ; D
I jak ją zobaczyłam to musiałam ją kupić!

(Stradivarius)

Granatowa plisowana spódniczka z białymi palmami, po prostu jak ją zobaczyłam to wiedziałam, że ją kupię, ale to wiązało się również z kupnem do niej bluzki, bo żadnej takowej nie miałam, więc również dokupiłam do niej białą bluzkę na ramiączkach z małymi guziczkami po środku.

tak to wygląda, jest to jeden z moich ulubionych zestawów ; )

2) I kolejna spódniczka, również nie mogłam jej nie kupić, a że zostały ostatnie 2 i to jedna z moim rozmiarze to bardzo się ucieszyłam, przymierzyłam i kupiłam ; ) Niestety trochę pasek się z niej zsuwa z tyłu, dlatego rzadziej ją noszę, ale bardzo mi się podoba ; )

(New Look)

3) I również przed wyjazdem potrzebowałam kupić kapelusz, chciałam taki duży z taką jakby obręczą w okół głowy ; D Nie wiem jak to nazwać, mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi, ale niestety jakoś nie pasowały do mnie. Likwidowałam jeden kształt kapelusza, który kupiłam kilka lat temu i pamiętam, że nie pasował do mnie, ale okazało się, że jednak teraz najbardziej mi pasuje i najbardziej się spodobał! Zwykły kapelusz "słomkowy" z kolorowymi sznurkami po bokach, do wszystkiego pasuje, jedynie bardzo łatwo się gniecie, dlatego tak jak ja nie siadajcie na nim ; D


4) Wiem... Mam słabość do sweterków i to wielką słabość! Ale będąc w second handzie trudno znaleźć tam coś innego niż ładne swetry. Akurat tym razem powiodły mi się zakupy i znalazłam przepiękny sweterek w idealnym kolorze!

(wiem, że zdjęcie nie pierwsza klasa, ale byłam zbyt leniwa, żeby nałożyć go na siebie)

Kupiłam ten i dwa inne sweterki ; D Drugi również jest różowy, ale jakby wełniany grubszy i zapinany na guziki, ale nie miałam go jak sfotografować, a trzeci jest bordowy i dłuższy zakładany, dobrze będzie wyglądał z leginsami ; )

5) I ostatnia moja dzisiejsza zdobycz to dłuższe skarpetki. Nie noszę takich zazwyczaj, ale jak te zobaczyłam to musiałam je kupić! Chociaż w domu przymierzając je trochę nie pasowało mi to, że na podeszwie stopy jest biały kolor, a nie kolor zwierzątka, no trudno, ale i tak mi się podobają ; )

(House)

No i to by było na tyle w tym miesiącu z ulubieńców i z zakupów. Powiedźcie mi czy próbowałyście może tej odżywki lub peelingu i jak Wam się sprawują i czy tylko ja z moim chłopakiem tak bardzo lubimy jagody? ; )

P.S. I doczekaliśmy się! Za tydzień zaczynamy prawko ; )

sobota, 19 lipca 2014

Ostatnie wakacje przed maturą- co zrobić?

Hej!
W ten upał nie mam za bardzo na cokolwiek siły, jednak chciałam napisać jakiś post. Więc po dłuższym czasie zastanowienia się wymyśliłam właśnie TEN temat jaki widzicie na górze ; ) Tak sobie myślę, że na taki dzień jak dzisiaj może nie będzie czytał się najgorzej, a może nawet trochę pomóc osobom, które też mają przed sobą ten okres ; )

Od września czeka mnie klasa maturalna i pomimo tego, że są wakacje to jednak warto pomyśleć poważniej nad tym co chcielibyśmy robić dalej po liceum: studia, szkoła policealna, przerwa, a może praca, a może zupełnie coś innego?
W wakacje fajnie nad tym też pomyśleć, bo wiąże się to również z tym co chce się zdawać na maturze, i czy w ogóle chce się do niej przystępować. Okej, okej wiem, że mamy 2 miesiące wolnego od tego wszystkiego; nauki, szkoły itp. ale z drugiej strony kiedy mamy nad tym dłużej pomyśleć? Od września trzeba będzie się spiąć i nie będzie czasu na myślenie na jakie fakultety się zapisać, a może jakich korepetycji szukać.
Więc postanowiłam napisać Wam co można zrobić w te wakacje poza oczywiście zabawą i odpoczynkiem ;)

  1. Na pewno zastanowić się co chcemy robić po szkole
  2. Jeżeli wybieramy studia to zastanowić się jaki kierunek nas interesuje
  3. Zobaczyć rekrutację tego kierunku (rekrutacja z ostatnich lat, progi punktowe, potrzebne przedmioty na maturze: podstawa lub rozszerzenie)
  4. W końcu poczytać tematy (które sprawiły nam problem, nie zapamiętaliśmy, nie mogliśmy się nauczyć) z tych przedmiotów, z których chcemy zdawać maturę 
  5. Jeżeli interesują nas uczelnie w innym mieście, zorientować się mniej więcej jakie są ceny np. w akademikach lub w mieszkaniach do wynajęcia (chyba, że macie do kogo się wprowadzić ; ))
  6. No i przede wszystkim wypocząć w te wakacje! Odpoczywać, leniuchować ile się da, nawet można się nudzić! Ale w ramach odpoczynku podróżować, znaleźć swoje hobby, rozwijać je i jeszcze raz ODPOCZYWAĆ! ; )
Ja już większość zrobiłam tych punktów, jedyne co mi zostało to poczytanie tego co niekoniecznie zapamiętałam z tego roku i myślę, że będzie okej! ; )

Wiem, że może ta notka do wakacyjnych nie należy, ale myślę, że jest to dosyć ważny temat, a wakacje mogą też być równie udane poświęcając kilkanaście minut na krótką powtórkę materiału ; )


A może na ten upał woda z cytryną i lodem? ; )

środa, 16 lipca 2014

Second hand- obciach?

A dzisiaj postanowiłam napisać również luźniejszy post, a mianowicie o second handach, czyli inaczej lumpeksach. Myślę, że jest to fajny temat, a szczególnie na wakacje kiedy mamy więcej czasu i możemy pochodzić więcej po naszym mieście i odkrywać jego coraz to nowsze ciucholandy.
Kupowanie w second handach staje się coraz bardziej popularne, a szczególnie u młodych osób. Już coraz mniej osób uważa to za obciach, ale jednak spotykam się z ludźmi, dla których jest to coś niewyobrażalnego i wstydliwego. I pytanie dlaczego? Fakt faktem większość rzeczy jest używana, ale czy to znaczy że są w złym stanie lub nie do ponownego użycia przez inną osobę? Owszem jest sporo ubrań, które są zniszczone, brudne, ale są również te, które są w bardzo dobrym stanie, a nawet idealnym! W second handach są albo ubrania na wagę, albo cena za sztukę. Oczywiście w większości tych sklepów (jak nie w każdym) każdego dnia jest inna cena, w zależności kiedy była dostawa nowych ubrań, im dalszy dzień od dostawy tym tańsza jest cena np. za kilogram. Natomiast jeżeli chodzi o mnie, chodzę do tych sklepów w ostatni dzień od dostawy kiedy ceny są najniższe, ponieważ można kupić nadal coś naprawdę ładnego, a za niewielką cenę, wtedy są to zazwyczaj ceny albo 1zł za sztukę albo 1,99zł za kilogram.
 W sklepach z odzieżą używaną możemy znaleźć bardzo dużo markowych ubrań, są to zazwyczaj brytyjskie marki np. Primark. Również uważam, że w takich sklepach możemy znaleźć bardzo dużo oryginalnych rzeczy, których nikt inny nie będzie miał np. koszule, chustki, sukienki. Kupując w takim sklepie możemy też znaleźć pełno rzeczy, które niekoniecznie podobają nam się w tym stanie, a które można w domu przerobić na inne fajne ubrania np. koszulę jeansową na kamizelkę, długie spodnie w krótkie spodenki itd.



Jeżeli chodzi o moje kupowanie w ciucholandach to bardzo lubię tam chodzić, ale nie do wszystkich. Już po pewnym doświadczeniu z niektórymi sklepami wiem gdzie mogę trafić na coś fajnego, a gdzie mogę stracić swój czas i tak wiem, że nic tam nie znajdę. Mam sporo ubrań z second handów (na zdjęciu jest tylko kilka), większość są to koszule i swetry. Co prawda koszule są na mnie o kilka rozmiarów zazwyczaj za duże, ale właśnie takie mi się podobają, bo mają swój urok i są niepowtarzalne! ; )
Moje ulubione second handy w Łodzi to Econom Class na ul. Piotrkowskiej  i Dukat w różnych częściach Łodzi. Ale na pewno w te wakacje jeszcze poszukam ciekawych sklepów gdzie można upolować fajne i tanie ubrania ; )

A Wy co myślicie o kupowaniu w second handach? A może sami też kupujecie? ; )