Jejku! Odkąd zaczęłam regularniej prowadzić mojego bloga codziennie widzę coraz więcej wyświetleń i coraz więcej wyświetlonych (mam nadzieję, że również przeczytanych) notatek! ; ) Właśnie to mnie motywuje, Wy mnie motywujecie do kontynuowania pisania i prowadzenia bloga! ; ) Bo co bardziej motywuje do pisania kolejnych postów niż komentarze i liczba przeczytanych notatek właśnie od Was? Dlatego nawet pomimo małej ilości komentarzy lub czasami ich brak, widzę ile osób wchodzi na mojego bloga i ile osób odwiedziło konkretne notatki i wiem, że im więcej będzie ciekawych notatek tym więcej będzie was! ; ) Naprawdę cieszę się z tego, że czytacie, że oglądacie ; ) Dlatego dziękuję i czekam na Wasze propozycje postów, dzięki którym wiem co was interesuje i co chcielibyście poczytać ; ) A może jakieś krótkie filmiki? Nie wiem, dlatego pytam się was, czekam na Wasze komentarze ; )
czwartek, 31 lipca 2014
Maseczka drożdżowa na porost włosów
Już od jakiegoś czasu chciałam tej maseczki wypróbować, ale nigdy nie mogłam się zebrać, albo nie miałam drożdży, albo miodu, albo moje lenistwo zwyciężyło. A dzisiaj wszystko miałam co potrzebne, a lenistwo nie wygrało ze mną! Jeżeli chodzi o działanie to maseczka ta ma działać na porost włosów, ma je odżywić i wygładzić. Drożdże ze względu na swoje właściwości mają wiele pozytywnych działań na nasz organizm; wzmacniają paznokcie, odżywiają włosy, stymulują ich porost, odżywiają nas witaminami i wiele wiele innych! ; ) Oczywiście drożdże stosowane na zewnątrz np. na włosy, odżywiają tylko włosy i pobudzają cebulki włosów do szybszego porostu włosów.
Więc od dzisiaj zaczynam stosować maseczkę z drożdżami, a efekty tej maseczki zobaczycie po miesiącu jej stosowania ; ) Będę ją stosowała 2 razy tygodniu.
Przepis na drożdżową maseczkę (średniej długości włosy);
-150/200 ml jogurtu naturalnego
- 1 łyżeczka miodu naturalnego (opcjonalnie, jeżeli chcemy bardziej nawilżyć włosy)
-1/3 kostki świeżych drożdży (ja użyłam Babuni)
Jogurt przelać do miseczki, dodać łyżeczkę miodu i skruszyć drożdże. Wszystko razem dokładnie wymieszać, aż powstanie jednolita masa. Drożdże szybko się rozpuszczają ; )
Taką maseczkę nakładamy na suche włosy, dokładnie rozprowadzamy po całej długości włosów, oczywiście OBOWIĄZKOWO nakładamy na skalp! Po to przecież jest ta maseczka, żeby pobudzić cebulki do szybszego porostu włosów (UWAGA! po jednym nałożeniu drożdżowej maseczki nie zauważymy zmian w poroście włosów, trzeba ją stosować regularnie!). Po nałożeniu maseczki na skórę głowy, wmasujemy ją, żeby pobudzić krążenie, a jednocześnie pomóc jej pobudzić cebulki ; ) Po masażu robimy małego koka, zawijamy włosy w folię lub nakładamy czepek foliowy i na to jeszcze ręcznik. Możemy chwilę podgrzać turban suszarką, ciepłym nawiewem, żeby wszystkie składniki drożdży szybciej wchłonęły się w głąb włosa. I z takim turbanem chodzimy około 30-60 minut, oczywiście im dłużej tym lepiej ; ) Po upływie czasu zdejmujemy ręcznik i folię, spłukujemy dokładnie maseczkę i myjemy włosy szamponem i jeżeli ktoś używa nakładamy odżywkę. I gotowe! ; ) Taką maseczkę możecie nakładać 1/2/3 razy w tygodniu.
UWAGA! Podczas noszenia maseczki, maseczka może się czasami "wylewać" spod ręcznika, dlatego wystarczy ją przetrzeć ; )
UWAGA nr 2! Pierwsza maseczka powinna być testowa! Nie wiemy jak zareaguje na nią nasza skóra. Dlatego jeżeli poczujecie jakiekolwiek swędzenie, pieczenie, jak najszybciej spłuczcie ją chłodną wodą!
UWAGA nr 2! Pierwsza maseczka powinna być testowa! Nie wiemy jak zareaguje na nią nasza skóra. Dlatego jeżeli poczujecie jakiekolwiek swędzenie, pieczenie, jak najszybciej spłuczcie ją chłodną wodą!
A może Wy stosowaliście już tę maseczkę? Jakie Wam dała korzyści i efekty? ; )
Czekam na Wasze odpowiedzi! ; )
środa, 30 lipca 2014
Nauka do prawa jazdy- teoria
Zapisałam się z moim chłopakiem w tamtym tygodniu na prawo jazdy. Już od tego poniedziałku chodzimy na zajęcia z teorii, czyli dzisiaj już minął 3 dzień. Każdego dnia mamy 4 godziny zajęć. Jak się zapisywaliśmy nie wiedzieliśmy ile czeka nas godzin dziennie. Tak, jest gorąco, jest mączące w ten upał siedzenie 4 godzin non stop i oglądanie filmów i słuchania wszystkich przepisów, tak wiem! Ale szczerze mówiąc wolę posłuchać i posiedzieć te kilka godzin dziennie i zaliczyć zajęcia z teorii w tydzień, a właściwie w 5 dni! Naprawdę nie chciałabym, żeby teoria trwała 2 tygodnie, bo po co? Jak można zrobić to wszystko w jeden tydzień i od razu zacząć uczyć się jazdy, która w sumie sprawdzi naszą wiedzę teoretyczną, ale również nauczy najważniejszego KIEROWANIA SAMOCHODEM.
W takim razie jak wyglądają zajęcia teoretyczne?
Zajęcia odbywają się w sali z określonej szkoły jazdy do której się zapisaliśmy przystosowanej do tych zajęć tzn. z przeróżnymi tablicami np. ze znakami drogowymi, z sygnalizacją świetlną, z miejscem do odtwarzania i pokazywania filmów, taka sala również jest lub powinna być wyposażona w fantoma, apteczkę samochodową itp. W takim pomieszczeniu siedzimy i oglądamy filmy, komentujemy je i omawiamy. Na pewno pierwsze zajęcia są o wiele bardziej fascynujące, bo jest się w nowym miejscu, uczymy się czegoś nowego, robimy coś dla siebie i nie możemy się doczekać początku zajęć. Tak, też tak miałam! ; D Może te osoby, które jeszcze nie były na takim kursie myślą sobie, że dopiero byłam na trzech zajęciach i już jestem znudzona, a dopiero zaczęłam ten kurs! Te osoby, które mają to już za sobą na pewno pamiętają to pierwsze uczucie przed kursem, takie jakby się odkrywało coś nowego! Ale uwierzcie mi, że siedzenie kilka godzin bez przerwy w tych temperaturach i do tego notowanie i zapamiętywanie wszystkich zasad, nakazów i zakazów jest naprawdę, ale to naprawdę męczące. Ale już większość teorii za Nami! ; )
W piątek nareszcie zapisujemy się na jazdy, które będziemy mieć od przyszłego tygodnia <3 Tak, cieszy mnie to baaardzo! ; ) Oczywiście w weekend trzeba będzie powtórzyć niektóre zagadnienia, bo inaczej chyba sobie nie wyobrażam jazdy po mieście zapominając co, kiedy, gdzie i jak mam się zachować ; )
Więc od przyszłego tygodnia mamy praktyki, więc coś co bardziej trzyma w emocjach ; D Dlatego o zajęciach praktycznych napiszę wam dopiero w czasie trwania kursu lub po ; )
Trochę odbiegnę od tematu, ale już jakiś czas temu chciałam sobie kupić kubek termiczny albo taki termiczny ceramiczny. Jeden sobie wypatrzyłam w sklepie indyjskim, był śliczny! Ale kiedy poszłam go zobaczyć dokładniej z zamiarem kupna, zobaczyłam, że te kubki były ceramiczne, nie przeszkadzałoby mi to jakby były 4 razy grubsze niż były. A po to jest kubek termiczny, żeby służył do zimnych napojów jak i tych gorących i przy okazji, żeby się nim nie poparzyć. Także tamten kubek od razu odpadł! Kilka dni później byłam w Empiku, bo widziałam tam sporo razy kubki termiczne, a że akurat trwają przeceny to pomyślałam, że się załapię na jakiś fajny. Jeden mi się spodobał i to bardzo! Również ceramiczny, natomiast był w opakowaniu i nie wiedziałam jakiej jest grubości, ale w tamtej chwili to nie było ważne! ; D Ważny był wzór i ważny był FLAMING <3 Mam po prostu słabość i sentyment do flamingów, dlatego też tak bardzo spodobał mi się ten kubek. Wcale nie był drogi, w normalnej cenie; 25,90zł. Ale że jakoś wtedy miałam ważniejsze wydatki postanowiłam go kupić kiedy indziej, bo i tak był z nowej kolekcji to szybko by go nie wycofali ze sprzedaży. I dzisiaj poszłam po raz kolejny do Empiku zobaczyć kubki, czy może są jakieś nowe, bo jestem strasznie niecierpliwa i jak coś mi się spodoba to chciałabym to mieć od razu, wiem to jest straszne! Ale co zrobić, no nic, muszę nauczyć się cierpliwości ; ) I jak znowu zobaczyłam ten kubek z flamingami to postanowiłam go kupić od razu, a przy okazji czekała na mnie miła niespodzianka bo -50% ; ) Bez zastanowienia się kupiłam go i mam i już piłam w nim herbatkę i mogę powiedzieć, że naprawdę super się sprawuje ; ) A grubość kubka jest bardzo dobra, ponieważ zalewając go wrzątkiem, na zewnątrz nie parzy, a jedynie troszkę jest ciepły, na czym mi również zależało, żeby w chłodniejsze dni troszkę ogrzewał ; )
A oto mój kubek;
Śliczny wzór i piękne flamingi <3
A Wam jak się podobał kurs na prawo jazdy? ; )
wtorek, 29 lipca 2014
Upał- czyli jak wytrzymać wysokie temperatury?
Aaaaa się zapuściłam z pisaniem postów! Ale przez ostatnie kilka dni wychodziłam rano z domu i wracałam późnym wieczorem albo w ogóle nie wracałam, dlatego też nie miałam możliwości pisania notatek, ale nadrabiam to ; )
Po wieczornym zrobieniu kilku testów na prawo jazdy mogę zabrać się za bloga ; )
A dzisiaj temat, który teraz nas wszystkich dotyka, czyli UPAŁÓW!
Tak, upały są straszne... Ale przecież są wakacje i nie możemy sobie przez nie ich zmarnować siedząc całe dnie w domu, więc postanowiłam napisać kilka wskazówek/porad, które pozwolą wytrzymać nam te temperatury, a jednocześnie pozwolą na robienie rzeczy, na które mamy ochotę ; ) Najgorsze chyba jest odczuwanie wysokiej temperatury w dużym mieście, nad morzem, dlatego tym bardziej myślę, że wskazówki te mogą być przydatne.
WSKAZÓWKI
1) Pić duuuużo naprawdę dużo napojów! Po pierwsze, dlatego że z czasie wysokich temperatur nawet siedząc w domu, w autobusie czy gdziekolwiek nasz organizm traci bardzo dużo wody podczas pocenia się. I chodzi przede wszystkim o to, żeby pić co chwila, a nie wtedy kiedy jesteśmy już spragnieni! Kiedy ćwiczymy w takich temperaturach lub po prostu się ruszamy dłuższy czas np. jeżdżąc na rowerze lub po prostu spacerując, tym bardziej powinniśmy uzupełniać płyny! I wtedy pić nawet 5 razy więcej niż osoba siedząca. Każdy jest inaczej zbudowany i ma inne potrzeby, dlatego każdy powinien pić tyle, żeby nie było za mało, bo wydaje mi się, że w takie upały o "za dużej ilości wody" nie można mówić ; )
2) TRZEBA JEŚĆ! Nawiązując do odpowiedniego nawodnienia naszego ciała, warto wspomnieć o tym, że im bardziej się pocimy, tracimy wodę z naszego ciała, tym również szybciej "spalamy" to co mamy w żołądku, czyli po prostu to co zjedliśmy, także automatycznie powinniśmy być bardziej głodni. A jednak tak nie jest! W tak gorące dni bardziej myślimy o tym, żeby wypić coś zimnego, raczej nie myślimy o dobrym obiedzie z ciepłą zupą i drugim sycącym daniem. Bo właśnie pijąc "przepijamy" głód, czyli prościej mówiąc napełniamy żołądek płynem i to sprawia, że czujemy się pełni i nie skłonni do jedzenia, a to jest BŁĄD! Kiedy dużo chodzimy w tak upalne dni i spalamy tyle kalorii, nie można zapominać o jedzeniu! Przede wszystkim dlatego, że właśnie jest GORĄCO, więcej się ruszamy, szybciej spalamy kalorie, szybciej mamy pusty żołądek, a najbardziej trzeba pamiętać o tym, że naszą życiową pompą jest SERCE, które potrzebuje składników odżywczych, które potrzebuje energii i jakiegoś zapasu, żeby mogło z niego czerpać tę energię, żeby mogło dalej prawidłowo funkcjonować! Więc pomyślmy nie tylko o tym, żeby pić wodę i wodę i wodę (od razu mówię, że bardzo korzystnie jest pić wodę, ale warto również pić inne napoje, które dadzą nam jakieś składniki odżywcze)! Jeżeli nie jesteśmy tak bardzo głodni, a jednak mamy pusty żołądek zjedzmy chociażby loda, wypijmy coś co ma kalorie, co ma w sobie ten niezdrowy cukier! To naprawdę nie zaszkodzi, a tylko doda nam chociaż trochę więcej energii i przede wszystkim wspomoże na chwilę nasze serducho ; ) Oczywiście nie mówię tutaj o zastąpieniu np. sokiem pomarańczowym obiadu lub śniadania, tylko odżywianiu np. podczas dłuższego spaceru kiedy nie mamy ochoty na nic do jedzenia ; )
3) NOSIĆ NAKRYCIE GŁOWY! Ten punkt jest chyba oczywisty i nie trzeba tłumaczyć. Ale w skrócie odpowiem na pytanie "dlaczego?". Dlaczego nosić nakrycie głowy podczas temperatury ponad 35 stopni? A to dlatego, żeby podczas spokojnego spacerku nawet trwającego pół godziny nie dostać udaru słonecznego. Proste. W godzinach szczytu słońca, czyli od około godziny 11 do 16 słońce góruje i naprawdę daje popalić! W tych godzinach najlepiej albo zrezygnować z leżenia plackiem na słońcu, albo wyjść np. na spacer, ale z nakryciem głowy, albo po prostu zostać w domu jak ktoś nie może znieść tak dużych upałów. Więc wychodząc na tak duże słońce bez jakiejkolwiek czapki lub chustki na głowie bardzo szybko jesteśmy narażeni na udar słoneczny! Wystarczy godzinny spacer lub siedzenie na pełni słońcu bez jakiegokolwiek nawadniania się i udar gwarantowany. To dosyć proste. Tracimy wodę z organizmu, nasze ciało się nagrzewa coraz bardziej, gdzie prawidłowa temperatura człowieka wynosi około 36,6 stopnia, nasze ciało coraz bardziej się nagrzewa nawet do 38/39 stopni! Razem z utratą wody tracimy elektrolity, które są nam również potrzebne do termoregulacji, powoli taka osoba robi się coraz bardziej czerwona na twarzy, tętno wzrasta, ciśnienie czasami wzrasta, a czasami maleje, powoli słabnie, a jeżeli osoba jest w większym stanie przegrzania, skórę ma bladą. Najbardziej przegrzewa się nam głowa, bo jest najwyżej, zazwyczaj są na niej włosy, które jeszcze bardziej sprzyjają nagrzewaniu się i jest bardzo wrażliwa na temperatury. Jeżeli ochronimy głowę, ryzyko przegrzania jest znacznie mniejsze, dlatego pamiętajmy o tym!
4) UBIERAĆ SIĘ LEKKO! Nie wiem jak Wy, ale jak ja jestem np. ubrana w krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach i jest mi strasznie gorąco i patrzę na osobę, która ma na sobie długie spodnie i kurtkę to zastanawiam się czy taka osoba straciła kompletnie odczuwanie temperatury. Nie wolno tak się ubierać w tak upalne dni! Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego, również z tego samego powodu co w punkcie powyżej. Dlatego trzeba ubierać się luźno, na pewno nie w ubrania obcisłe i w ciemnych kolorach!
5) OCHŁADZAĆ SIĘ! I to kilka razy dziennie! Tyle razy ile potrzebujemy! Iść na basen, wziąć chłodną kąpiel, pojechać nad jezioro, wziąć chłody prysznic!
6) Nie przesadzać ze sportem! A najlepiej unikać większych wysiłków w godzinach od 11 do 16, kiedy właśnie jest najbardziej parno. Wieczorami jest o wiele chłodniej niż rano, dlatego lepiej wieczorem pójść pobiegać, nawet o 22, kiedy jest o wiele chłodniej i pobiegać dłużej niż biegać w upale, podczas którego przebiegniemy kilkanaście metrów i padniemy na ulicy.
Myślę, że te wskazówki, całkiem jasne i oczywiste, ale jednak czasami zapominane przez nas mogą być dla Was przydatne ; )
A może macie jeszcze jakieś inne zalecenia jak wytrzymać upały? ; )
wtorek, 22 lipca 2014
BE FIT! Czyli zaczynamy FIT LIFE
Po dzisiejszym spojrzeniu w lustro nie byłam zbytnio zadowolona, wiedziałam, że kiedyś przyjdzie ten moment kiedy zacznę się zdrowiej odżywiać, kiedy zacznę regularnie ćwiczyć, a nie ćwiczyć przez miesiąc i odpuścić sobie, bo to nic nie da! Nie wiem jak to będzie z ćwiczeniami, ponieważ w te upały raczej ciężko biegać i wykonywać jakiekolwiek ćwiczenia, chyba że będą chłodne wieczory to pójdę pobiegać, po prostu ruszę się i poćwiczę! A może po prostu zapiszę się z moim chłopakiem na siłownię, to się wybierze ; )
Tak sobie myślałam, żeby zacząć ćwiczyć bardziej pod koniec sierpnia, od września, żeby już nie było tak gorąco, ale jednak teraz ponownie trochę zacznę, żeby od września wciąż się za to porządniej ; ) Jednak co do diety nie zmienię zdania, wiem, że ostatnio pofolgowałam z jedzeniem przeróżnego rodzaju wiem, że już tak nie mogę. Czytałam naprawdę duuużo o przeróżnych dietach, ale ja nie chcę schudnąć, chcę po prostu polepszyć niektóre części ciała, dlatego postanowiłam jeść zdrowiej, a może jeszcze inaczej, jeść ZDROWO. Oczywiście na początku nie będę miała takiego rygoru, żeby wszystko odstawić, ale powoli małymi krokami będę odstawiała to co jest zbędne dla mojego organizmu i myślę, że dam radę! ; ) Produkty, które chcę na początku ograniczyć, a później odstawić to węglowodany. To tak naprawdę one powodują w organizmie człowieka tyle STRASZNYCH zmian, od cellulitu, przez otyłość do poważnych chorób. Dlatego na pewno ograniczę węglowodany, a razem z nimi białe pieczywo które tak bardzo lubię, a szczególnie świeżo wyjęte z pieca, z twardą skórą i miękkim środkiem, będzie ciężko, ale wiem, że dam radę! ; ) No i kolejnymi produktami, które ograniczę i zlikwiduję to napoje, napoje gazowane itd. Właściwie można je porównać do cukrów, dlatego zaliczam je właśnie do nich.
Nie wiem jak sobie poradzę na początku, bo jestem strasznym łakomczuchem, jem co chwila, jak już zjem idę znowu do kuchni i szukam czegoś co mogłabym szybko zrobić i zjeść, żeby w końcu się najeść, chociaż i tak takie najedzenie starcza mi na krótki czas. Po prostu bym jadła i jadła i jadła, cokolwiek! Tak wiem, że zamiast ciastek mogłabym zjeść sobie pomarańczę, brzoskwinię itp., ale lubię mieć to od razu gotowe, nie lubię ich kroić, mazać się w tym hmhmhhm dziwne trochę wiem, skoro piekę co chwila ciasta, zagniatam itp., ale jednak nie lubię obierania owoców, po prostu nie lubię, lubię je mieć, że tak powiem wygodnie podane, co za lenistwo...
Ale dosyć z tym! Dlatego zaczynam od jutra i mam nadzieję, że mi się uda! ; )
A jak u Was jest z podjadaniem? ; )
poniedziałek, 21 lipca 2014
Ulubieńcy LIPCA i HAUL zakupowy
I dzisiaj nie miałam jakiś wybitnych pomysłów na posta, a jednak postanowiłam napisać taki luźniejszy i jednocześnie PIERWSZY ULUBIENIEC, czyli ulubieńcy lipca! ; ) A przy okazji HAUL zakupowy. Wiem, że jeszcze nie skończył się lipiec, ale myślę, że w tym tygodniu raczej nie pójdę już na zakupy, może dopiero za tydzień ; )
Ulubieńcy lipca:
1) JAGODY! JAGODY! JAGODY! Na pewno ulubieńcami tego miesiąca były jagody! Miałam zrobić dla mojego Ukochanego sernik z jagodami i taki też zrobiłam! A najważniejsze, że smakował i został zjedzony w około godzinę ; D
Ale jak już wykorzystać w tym roku jagody to musiałam jeszcze zrobić rogaliki ; )
No i to by było na tyle w tym miesiącu z ulubieńców i z zakupów. Powiedźcie mi czy próbowałyście może tej odżywki lub peelingu i jak Wam się sprawują i czy tylko ja z moim chłopakiem tak bardzo lubimy jagody? ; )
P.S. I doczekaliśmy się! Za tydzień zaczynamy prawko ; )
Ale jak już wykorzystać w tym roku jagody to musiałam jeszcze zrobić rogaliki ; )
Żeby nie było, ale rogalików wyszło około 40 ; )
Oczywiście jak będziecie chcieli mogę w którejś notatce dołączyć przepisy ; )
2) WIŚNIE! To kolejne owoce, które od zeszłego tygodnia staram się wykorzystywać, ale przez te 35 stopni nie mam siły do robienia jakichkolwiek wypieków. Ale nie trzeba od razu coś piec, żeby je wykorzystać, ja po prostu uwielbiam się nimi objadać! ; )
3) W te wakacje postanowiłam jak nie ćwiczyć na razie to chociaż wymasować się wszelkimi peelingami, szukałam, dobierałam i znalazłam peeling z Eveline Slim Extreme 4D z kofeiną antycellulitowy, kupiłam do niego oddzielnie szczotkę do masażu ciała, okrągłą z twardszymi włoskami i z wypukłymi twardymi wypustkami (?) i zaczęłam go używać. Kilka pierwszych razów, a szczególnie pierwszy bolał najbardziej, ale zmusiłam się do tego i daję radę, teraz to nawet jest przyjemny masaż ; ) Jeszcze nie zauważyłam redukcji cellulitu, ale wiem, ze bez ćwiczeń i odpowiedniej diety nie zlikwiduję go, natomiast bardzo fajnie wygładza i jakby trochę ujędrnia skórę, także z tej strony mogę ten peeling polecić ; )
4) Kolejnym kosmetykiem jest odżywka z Garniera z olejkiem z avokado i masłem karite, o której sporo czytałam na forach i blogach, więc postanowiłam kupić, a że kosztuje około 7zł to nawet jakby się nie sprawdziła to bym tak bardzo nie żałowała. Odżywka jest dla suchych i zniszczonych włosów, czyli powinna być dla mnie, ale szczerze mówiąc poza bardzo ładnym słodkim zapachem chyba nic nie wniosła do moich włosów. No może troszkę łatwiej się rozczesywały włosy i tyle. Oczywiście nie spodziewałam się suuuper efektów na moich zniszczonych włosach, ale mogła chociaż trochę je nawilżyć, niestety nie nawilżyła. Więc poza zapachem nic nie ma w niej niezwykłego. A szkoda.
5) Herbatki i ziółka! Jak czytaliście mój dawniejszy post z przed kilku miesięcy dotyczący zielonej herbaty to wiecie, że jestem fanką herbat i przeróżnych ziół i tak samego w lipcu znalazłam swoich takich ulubieńców, pomimo tego, że jest gorąco to i tak wieczorem lubię sobie wypić herbatę, a do śniadania rano zioła. Więc ulubieńcy z tego miesiąca to herbatka z wanilią i miodem z Sir Edward Tea (można kupić w Lidlu) i Skrzyp.
Herbatka waniliowa pachnie bardzo słodko i jest super do każdego ciasta i ciasteczek, wtedy odradzam jej słodzenia ; ) Natomiast o skrzypie czytałam już jakiś czas temu i szczerze mówiąc myślałam, że w smaku będzie niedobry, a jednak okazał się w smaku podobny do rumianku, który bardzo lubię, a w dodatku jest to sam skrzyp bez żadnych dodatków, więc również działa korzystanie na skórę, paznokcie, włosy, elastyczność naczyń krwionośnych, także polecam! ; )
A teraz przyszła pora na HAUL zakupowy;
1) Przed wyjazdem do Bułgarii musiałam dokupić sobie jeszcze kilka ubrań, bo kilku mi brakowało, nie wiedziałam jeszcze czego potrzebuję dlatego poszłam na zakupy, żeby coś upolować ; D
I jak ją zobaczyłam to musiałam ją kupić!
(Stradivarius)
Granatowa plisowana spódniczka z białymi palmami, po prostu jak ją zobaczyłam to wiedziałam, że ją kupię, ale to wiązało się również z kupnem do niej bluzki, bo żadnej takowej nie miałam, więc również dokupiłam do niej białą bluzkę na ramiączkach z małymi guziczkami po środku.
tak to wygląda, jest to jeden z moich ulubionych zestawów ; )
2) I kolejna spódniczka, również nie mogłam jej nie kupić, a że zostały ostatnie 2 i to jedna z moim rozmiarze to bardzo się ucieszyłam, przymierzyłam i kupiłam ; ) Niestety trochę pasek się z niej zsuwa z tyłu, dlatego rzadziej ją noszę, ale bardzo mi się podoba ; )
(New Look)
3) I również przed wyjazdem potrzebowałam kupić kapelusz, chciałam taki duży z taką jakby obręczą w okół głowy ; D Nie wiem jak to nazwać, mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi, ale niestety jakoś nie pasowały do mnie. Likwidowałam jeden kształt kapelusza, który kupiłam kilka lat temu i pamiętam, że nie pasował do mnie, ale okazało się, że jednak teraz najbardziej mi pasuje i najbardziej się spodobał! Zwykły kapelusz "słomkowy" z kolorowymi sznurkami po bokach, do wszystkiego pasuje, jedynie bardzo łatwo się gniecie, dlatego tak jak ja nie siadajcie na nim ; D
4) Wiem... Mam słabość do sweterków i to wielką słabość! Ale będąc w second handzie trudno znaleźć tam coś innego niż ładne swetry. Akurat tym razem powiodły mi się zakupy i znalazłam przepiękny sweterek w idealnym kolorze!
(wiem, że zdjęcie nie pierwsza klasa, ale byłam zbyt leniwa, żeby nałożyć go na siebie)
Kupiłam ten i dwa inne sweterki ; D Drugi również jest różowy, ale jakby wełniany grubszy i zapinany na guziki, ale nie miałam go jak sfotografować, a trzeci jest bordowy i dłuższy zakładany, dobrze będzie wyglądał z leginsami ; )
5) I ostatnia moja dzisiejsza zdobycz to dłuższe skarpetki. Nie noszę takich zazwyczaj, ale jak te zobaczyłam to musiałam je kupić! Chociaż w domu przymierzając je trochę nie pasowało mi to, że na podeszwie stopy jest biały kolor, a nie kolor zwierzątka, no trudno, ale i tak mi się podobają ; )
(House)
No i to by było na tyle w tym miesiącu z ulubieńców i z zakupów. Powiedźcie mi czy próbowałyście może tej odżywki lub peelingu i jak Wam się sprawują i czy tylko ja z moim chłopakiem tak bardzo lubimy jagody? ; )
P.S. I doczekaliśmy się! Za tydzień zaczynamy prawko ; )
sobota, 19 lipca 2014
Ostatnie wakacje przed maturą- co zrobić?
Hej!
W ten upał nie mam za bardzo na cokolwiek siły, jednak chciałam napisać jakiś post. Więc po dłuższym czasie zastanowienia się wymyśliłam właśnie TEN temat jaki widzicie na górze ; ) Tak sobie myślę, że na taki dzień jak dzisiaj może nie będzie czytał się najgorzej, a może nawet trochę pomóc osobom, które też mają przed sobą ten okres ; )
Od września czeka mnie klasa maturalna i pomimo tego, że są wakacje to jednak warto pomyśleć poważniej nad tym co chcielibyśmy robić dalej po liceum: studia, szkoła policealna, przerwa, a może praca, a może zupełnie coś innego?
W wakacje fajnie nad tym też pomyśleć, bo wiąże się to również z tym co chce się zdawać na maturze, i czy w ogóle chce się do niej przystępować. Okej, okej wiem, że mamy 2 miesiące wolnego od tego wszystkiego; nauki, szkoły itp. ale z drugiej strony kiedy mamy nad tym dłużej pomyśleć? Od września trzeba będzie się spiąć i nie będzie czasu na myślenie na jakie fakultety się zapisać, a może jakich korepetycji szukać.
Więc postanowiłam napisać Wam co można zrobić w te wakacje poza oczywiście zabawą i odpoczynkiem ;)
- Na pewno zastanowić się co chcemy robić po szkole
- Jeżeli wybieramy studia to zastanowić się jaki kierunek nas interesuje
- Zobaczyć rekrutację tego kierunku (rekrutacja z ostatnich lat, progi punktowe, potrzebne przedmioty na maturze: podstawa lub rozszerzenie)
- W końcu poczytać tematy (które sprawiły nam problem, nie zapamiętaliśmy, nie mogliśmy się nauczyć) z tych przedmiotów, z których chcemy zdawać maturę
- Jeżeli interesują nas uczelnie w innym mieście, zorientować się mniej więcej jakie są ceny np. w akademikach lub w mieszkaniach do wynajęcia (chyba, że macie do kogo się wprowadzić ; ))
- No i przede wszystkim wypocząć w te wakacje! Odpoczywać, leniuchować ile się da, nawet można się nudzić! Ale w ramach odpoczynku podróżować, znaleźć swoje hobby, rozwijać je i jeszcze raz ODPOCZYWAĆ! ; )
Ja już większość zrobiłam tych punktów, jedyne co mi zostało to poczytanie tego co niekoniecznie zapamiętałam z tego roku i myślę, że będzie okej! ; )
Wiem, że może ta notka do wakacyjnych nie należy, ale myślę, że jest to dosyć ważny temat, a wakacje mogą też być równie udane poświęcając kilkanaście minut na krótką powtórkę materiału ; )
A może na ten upał woda z cytryną i lodem? ; )
środa, 16 lipca 2014
Second hand- obciach?
A dzisiaj postanowiłam napisać również luźniejszy post, a mianowicie o second handach, czyli inaczej lumpeksach. Myślę, że jest to fajny temat, a szczególnie na wakacje kiedy mamy więcej czasu i możemy pochodzić więcej po naszym mieście i odkrywać jego coraz to nowsze ciucholandy.
Kupowanie w second handach staje się coraz bardziej popularne, a szczególnie u młodych osób. Już coraz mniej osób uważa to za obciach, ale jednak spotykam się z ludźmi, dla których jest to coś niewyobrażalnego i wstydliwego. I pytanie dlaczego? Fakt faktem większość rzeczy jest używana, ale czy to znaczy że są w złym stanie lub nie do ponownego użycia przez inną osobę? Owszem jest sporo ubrań, które są zniszczone, brudne, ale są również te, które są w bardzo dobrym stanie, a nawet idealnym! W second handach są albo ubrania na wagę, albo cena za sztukę. Oczywiście w większości tych sklepów (jak nie w każdym) każdego dnia jest inna cena, w zależności kiedy była dostawa nowych ubrań, im dalszy dzień od dostawy tym tańsza jest cena np. za kilogram. Natomiast jeżeli chodzi o mnie, chodzę do tych sklepów w ostatni dzień od dostawy kiedy ceny są najniższe, ponieważ można kupić nadal coś naprawdę ładnego, a za niewielką cenę, wtedy są to zazwyczaj ceny albo 1zł za sztukę albo 1,99zł za kilogram.
W sklepach z odzieżą używaną możemy znaleźć bardzo dużo markowych ubrań, są to zazwyczaj brytyjskie marki np. Primark. Również uważam, że w takich sklepach możemy znaleźć bardzo dużo oryginalnych rzeczy, których nikt inny nie będzie miał np. koszule, chustki, sukienki. Kupując w takim sklepie możemy też znaleźć pełno rzeczy, które niekoniecznie podobają nam się w tym stanie, a które można w domu przerobić na inne fajne ubrania np. koszulę jeansową na kamizelkę, długie spodnie w krótkie spodenki itd.
Jeżeli chodzi o moje kupowanie w ciucholandach to bardzo lubię tam chodzić, ale nie do wszystkich. Już po pewnym doświadczeniu z niektórymi sklepami wiem gdzie mogę trafić na coś fajnego, a gdzie mogę stracić swój czas i tak wiem, że nic tam nie znajdę. Mam sporo ubrań z second handów (na zdjęciu jest tylko kilka), większość są to koszule i swetry. Co prawda koszule są na mnie o kilka rozmiarów zazwyczaj za duże, ale właśnie takie mi się podobają, bo mają swój urok i są niepowtarzalne! ; )
Moje ulubione second handy w Łodzi to Econom Class na ul. Piotrkowskiej i Dukat w różnych częściach Łodzi. Ale na pewno w te wakacje jeszcze poszukam ciekawych sklepów gdzie można upolować fajne i tanie ubrania ; )
A Wy co myślicie o kupowaniu w second handach? A może sami też kupujecie? ; )
wtorek, 15 lipca 2014
Wieczorne naleśniki z jagodami i dżemem wiśniowym
Wieczorne naleśniki zawsze się sprawdzają ; ) W jakiejkolwiek wersji by one nie były to są po prostu niezastąpione. Najlepsze na wieczór są jednak na słodko, a wykorzystując to, że mamy lato i ostatnio robię większość wypieków z jagodami to i dzisiejsze naleśniki są z jagodami i jogurtem ; ) Jednego dodatkowo zrobiłam z dżemem wiśniowym dla urozmaicenia.
Czasami będę wstawiała krótkie filmiki, żeby pokazać mniej więcej jak wygląda u mnie przygotowanie różnych rzeczy ; )
Raczej wszyscy robią naleśniki na oko, bo tak najłatwiej, ja podobnie, tylko, że odmierzam sobie prawie zawsze te same proporcje (przepis na około 4 średnie naleśniki):
- 1 szklanka mąki pszennej (ja takiej użyłam)
- 1 szklanka mleka lub 1 szklanka kefiru/maślanki (wtedy naleśniki będą bardziej puszyste)
- 1,5 łyżki cukru
- 1 jajko
Opcjonalnie można dodać kakao, żeby naleśniki były brązowe, cukier wanilinowy, aromaty itp.
Napiszcie co myślicie o takich krótkich filmikach ; )
A teraz idę zjeść naleśniki, Smacznego!
Wakacje! Wakacyjna lista
Wakacje już trwają prawie 2 tygodnie, więc postanowiłam aktualizować bloga, bo długo nic nie pisałam, a miałam się bardziej postarać. Jednak ze względu na to, że była końcówka roku szkolnego nie miałam za bardzo głowy do pisania postów, ale od teraz to się zmieni, bo są wakacje, a po wakacjach nadal będę starała się umieszczać chociaż dwa razy w tygodniu wpisy. Ale ciesząc się, że są wakacje i jeszcze zostało sporo czasu do września, nawet nie wyjeżdżając nigdzie można spędzić super wakacje! ; ) Kilka dni temu wróciłam z Bułgarii z moim Ukochanym, naprawdę było cudownie! ; ) Dlatego teraz bardziej spędzimy czas w Łodzi i zostając w domu i tak trzeba zrobić coś takiego nawet banalnego, ale co sprawi nam frajdę i najważniejsze wspaniałe wspomnienia ; ) Ostatnio przeglądałam blogi kulinarne chcąc upiec rogaliki z jagodami i natknęłam się na bloga, którego niestety nie pamiętam nazwy, gdzie blogerka zamieściła listę rzeczy, które chce zrobić w te wakacje i myślę, że jest to naprawdę genialny pomysł! ; ) Ja do swojej przysiadam już drugi dzień, ale dzisiaj w końcu ją napiszę bo przecież wakacje trwają, a dni szybko mijają, więc trzeba je wykorzystać! Lista ma mieć 30 aktywności/ rzeczy, które chcemy zrobić tego lata, mogą być to naprawdę proste rzeczy, a bardzo uszczęśliwiające nas np. wycieczka rowerowa z ukochaną osobą, pójście na basen, na siłownię, upieczenie czegoś, romantyczny wieczór pod gołym niebem itd. ; ) Po wakacjach spoglądając na listę tych wszystkich rzeczy, które zrobiliśmy będziemy mieli co wspominać i zobaczymy, że takie małe rzeczy, a jak bardzo cieszą i jak uaktywniły nam wolny czas ; )
Jak Wam się podoba pomysł z wakacyjną listą? Bo mi bardzo! Mam nadzieję, że podrzuciłam komuś fajny pomysł, żeby zebrać wszystkie swoje takie małe letnie marzenia na jedną kartkę, a później je realizować ; )
Wiem, że to może zabrzmieć trochę dziwnie, nawet nie trochę, ale BARDZO dziwnie, ale chciałabym już trochę, żeby zaczął się rok szkolny, a właściwie skończył. To dlatego, że w końcu będę mogła z moim narzeczonym wybić się z tej Łodzi i realizować Nasze marzenia, dlatego też w tym roku od września staram się, żeby się dostać na tę uczelnię, na którą bym chciała i przez którą wyjedziemy stąd ; )
Udanych wakacji wszystkim! I napiszcie mi w komentarzach jakimi tematami wpisów bylibyście zainteresowani.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





