niedziela, 3 sierpnia 2014

Rozjaśnianie włosów

Dzisiaj notatka o rozjaśnianiu włosów, dosyć krótka, ale chciałabym się Was poradzić. Jestem naturalną blondynką, nigdy nie farbowałam swoich włosów (tylko kilka razy szamponetką grzywkę albo końcówki, która i tak trzymała się około 4 dni). Jeszcze niedawno myślałam o przefarbowaniu włosów na rude, ale postanowiłam na razie nie niszczyć ich jeszcze bardziej, a właśnie o nie zadbać. Jednak ostatnio zauważyłam, że moje włosy przy nasadzie głowy robią się złote, żółte?! Są ciemne blond, a jednocześnie mienią się kolorem złotym, co bardzo mi się nie podoba! Końcówki natomiast są jasne i do nich nie mam większych zarzutów. Dlatego zdecydowałam, że muszę coś z tym zrobić, rozjaśnić! Szukam takich sposobów, żeby naprawdę je rozjaśnić, ale przy okazji naturalnymi sposobami. Nie chcę używać farby, nie chcę ich farbować, bo wiem, że to je jeszcze bardziej zniszczy przy moim codziennym prostowaniu włosów. Przed chwilą czytałam recenzje na temat rozjaśniacza z Joanny i zastanawiam się czy może z niego skorzystać. Jednak nie chciałabym zniszczyć ich jeszcze bardziej. Czytałam również już jakiś czas temu o płukankach z rumiankiem, ale wydaje mi się, że taka płukanka nie rozjaśni mi na dłużej włosów, jak je w ogóle rozjaśni. Dlatego pytanie do Was, czy macie jakieś doświadczenia z rozjaśnianiem włosów, jak tak to jakie? A może stosowałyście rumiankowej płukanki? ; )

Czekam na Wasze odpowiedzi! ; )

piątek, 1 sierpnia 2014

2 śniadania, zajęcia teoretyczne- czyli coś ale nic

Po całym tygodniu zajęć teoretycznych i upałach chyba przestałam na chwilę myśleć i nawet o tym, o czym napisać dzisiaj notatkę. Ale to nic! Notatka jest i będzie o dwóch pomysłach na zdrowe i długo trzymające śniadania i napiszę kilka zdań o prawku.

Wczoraj przeczytałam super przepis na zdrowe, dobre i długo trzymające placuszki owsiane-otrębowe. Przepis możecie znaleźć tutaj u lifemanagerka . Pierwszy raz robiłam takie placuszki bez mąki i cukru i naprawdę wyszły bardzo dobre! Są troszkę suche na zewnątrz, dlatego warto je podawać ze świeżymi owocami lub np. jogurtem ; )

(Przepraszam za jakość, ale dopiero na komputerze zauważyłam, że CandyCamera zmienia jakość moich zdjęć na komórce)

Więc na pewno polecam to śniadanie, po którym przez kilka kolejnych godzin na pewno nie będziecie narzekać na głód ; )

A drugi pomysł na śniadanie to po prostu sałatka grecka i do niej tosty, kanapki, albo sałatka bez żadnych dodatków ; )
Klasyczna sałatka grecka składa się z pomidorów, sałaty, ogórka, sera fety, oliwek, cebuli i papryki, a ja oprócz tego dodałam jeszcze pomidory suszone, które bardzo lubię, a zamiast sera fety dodałam ser bałkański, który jest teoretycznie podobny do fety, a jednak praktycznie zupełnie inny ; ) Taki ser można kupić np. w Lidlu, i właśnie ten najbardziej polecam ; ) Do sałatki zrobiłam sos z oliwy z oliwek, sosu balsamicznego i przyprawiłam czosnkiem, bazylią i czubricą zieloną, której używam do wszystkiego! ; ) Sałatka jest szybka w wykonaniu, prosta, zdrowa i pożywna! ; )



Niedługo może zrobię notatkę o pomysłach śniadaniowych na cały tydzień, ale do tego potrzebuję jeszcze trochę czasu ; )

Kończąc temat jedzenia, a zaczynając o kursie prawa jazdy. Dzisiaj już skończyłam zajęcia teoretyczne! ; ) Od czwartku mam jazdy, także jeszcze mam kilka dni, żeby trochę douczyć się, poczytać jeszcze co nieco i nareszcie zobaczyć jak to wszystko wygląda w praktyce, czy rzeczywiście jest tak łatwo. Oby ; ) 

Po dzisiejszych zajęciach i całym tygodniu jestem zmęczona i cieszę się, że już jutro jest weekend i można się poleniuchować ; )
Po 4 godzinnym kursie i powrocie do domu nie miałam już sił na cokolwiek, więc też nie miałam siły na zrobienie czegokolwiek do jedzenia. Dawno nie jadłam kaszy mannej z mlekiem, a ostatnio jak ją jadłam (kilka miesięcy temu) w ogóle mi nie posmakowała. Szybko się ją robi, dlatego spróbowałam jeszcze raz jej spróbować i o dziwo była pyszna! I od dzisiaj oprócz zawitałej już dawno u mnie owsianki  na kolacje będzie również kasza manna <3

A na dzisiaj już chyba więcej nie dam rady napisać nic sensownego, więc wracam do oglądania nowego dailyvloga Alissvlogchannel ; )

(Na dole zdjęcia zjedzona kaszka)

A Wy jakie macie swoje przetestowane, zdrowe i niezastąpione śniadania? ; )

Czekam na Wasze komentarze ; )



czwartek, 31 lipca 2014

Ogromne zadowolenie!

Jejku! Odkąd zaczęłam regularniej prowadzić mojego bloga codziennie widzę coraz więcej wyświetleń i coraz więcej wyświetlonych (mam nadzieję, że również przeczytanych) notatek! ; ) Właśnie to mnie motywuje, Wy mnie motywujecie do kontynuowania pisania i prowadzenia bloga! ; ) Bo co bardziej motywuje do pisania kolejnych postów niż komentarze i liczba przeczytanych notatek właśnie od Was? Dlatego nawet pomimo małej ilości komentarzy lub czasami ich brak, widzę ile osób wchodzi na mojego bloga i ile osób odwiedziło konkretne notatki i wiem, że im więcej będzie ciekawych notatek tym więcej będzie was! ; ) Naprawdę cieszę się z tego, że czytacie, że oglądacie ; ) Dlatego dziękuję i czekam na Wasze propozycje postów, dzięki którym wiem co was interesuje i co chcielibyście poczytać ; ) A może jakieś krótkie filmiki? Nie wiem, dlatego pytam się was, czekam na Wasze komentarze ; )


Maseczka drożdżowa na porost włosów

Już od jakiegoś czasu chciałam tej maseczki wypróbować, ale nigdy nie mogłam się zebrać, albo nie miałam drożdży, albo miodu, albo moje lenistwo zwyciężyło. A dzisiaj wszystko miałam co potrzebne, a lenistwo nie wygrało ze mną! Jeżeli chodzi o działanie to maseczka ta ma działać na porost włosów, ma je odżywić i wygładzić. Drożdże ze względu na swoje właściwości mają wiele pozytywnych działań na nasz organizm; wzmacniają paznokcie, odżywiają włosy, stymulują ich porost, odżywiają nas witaminami i wiele wiele innych! ; ) Oczywiście drożdże stosowane na zewnątrz np. na włosy, odżywiają tylko włosy i pobudzają cebulki włosów do szybszego porostu włosów.
Więc od dzisiaj zaczynam stosować maseczkę z drożdżami, a efekty tej maseczki zobaczycie po miesiącu jej stosowania ; ) Będę ją stosowała 2 razy tygodniu. 

Przepis na drożdżową maseczkę (średniej długości włosy);

-150/200 ml jogurtu naturalnego
- 1 łyżeczka miodu naturalnego (opcjonalnie, jeżeli chcemy bardziej nawilżyć włosy)
-1/3 kostki świeżych drożdży (ja użyłam Babuni)

Jogurt przelać do miseczki, dodać łyżeczkę miodu i skruszyć drożdże. Wszystko razem dokładnie wymieszać, aż powstanie jednolita masa. Drożdże szybko się rozpuszczają ; )

Taką maseczkę nakładamy na suche włosy, dokładnie rozprowadzamy po całej długości włosów, oczywiście OBOWIĄZKOWO nakładamy na skalp! Po to przecież jest ta maseczka, żeby pobudzić cebulki do szybszego porostu włosów (UWAGA! po jednym nałożeniu drożdżowej maseczki nie zauważymy zmian w poroście włosów, trzeba ją stosować regularnie!). Po nałożeniu maseczki na skórę głowy, wmasujemy ją, żeby pobudzić krążenie, a jednocześnie pomóc jej pobudzić cebulki ; ) Po masażu robimy małego koka, zawijamy włosy w folię lub nakładamy czepek foliowy i na to jeszcze ręcznik. Możemy chwilę podgrzać turban suszarką, ciepłym nawiewem, żeby wszystkie składniki drożdży szybciej wchłonęły się w głąb włosa. I z takim turbanem chodzimy około 30-60 minut, oczywiście im dłużej tym lepiej ; ) Po upływie czasu zdejmujemy ręcznik i folię, spłukujemy dokładnie maseczkę i myjemy włosy szamponem i jeżeli ktoś używa nakładamy odżywkę. I gotowe! ; ) Taką maseczkę możecie nakładać 1/2/3 razy w tygodniu.

UWAGA! Podczas noszenia maseczki, maseczka może się czasami "wylewać" spod ręcznika, dlatego wystarczy ją przetrzeć ; )

UWAGA nr 2! Pierwsza maseczka powinna być testowa! Nie wiemy jak zareaguje na nią nasza skóra. Dlatego jeżeli poczujecie jakiekolwiek swędzenie, pieczenie, jak najszybciej spłuczcie ją chłodną wodą!

A może Wy stosowaliście już tę maseczkę? Jakie Wam dała korzyści i efekty? ; )
Czekam na Wasze odpowiedzi! ; )





środa, 30 lipca 2014

Nauka do prawa jazdy- teoria

Zapisałam się z moim chłopakiem w tamtym tygodniu na prawo jazdy. Już od tego poniedziałku chodzimy na zajęcia z teorii, czyli dzisiaj już minął 3 dzień. Każdego dnia mamy 4 godziny zajęć. Jak się zapisywaliśmy nie wiedzieliśmy ile czeka nas godzin dziennie. Tak, jest gorąco, jest mączące w ten upał siedzenie 4 godzin non stop i oglądanie filmów i słuchania wszystkich przepisów, tak wiem! Ale szczerze mówiąc wolę posłuchać i posiedzieć te kilka godzin dziennie i zaliczyć zajęcia z teorii w tydzień, a właściwie w 5 dni! Naprawdę nie chciałabym, żeby teoria trwała 2 tygodnie, bo po co? Jak można zrobić to wszystko w jeden tydzień i od razu zacząć uczyć się jazdy, która w sumie sprawdzi naszą wiedzę teoretyczną, ale również nauczy najważniejszego KIEROWANIA SAMOCHODEM.

W takim razie jak wyglądają zajęcia teoretyczne?
Zajęcia odbywają się w sali z określonej szkoły jazdy do której się zapisaliśmy przystosowanej do tych zajęć tzn. z przeróżnymi tablicami np. ze znakami drogowymi, z sygnalizacją świetlną, z miejscem do odtwarzania i pokazywania filmów, taka sala również jest lub powinna być wyposażona w fantoma, apteczkę samochodową itp. W takim pomieszczeniu siedzimy i oglądamy filmy, komentujemy je i omawiamy. Na pewno pierwsze zajęcia są o wiele bardziej fascynujące, bo jest się w nowym miejscu, uczymy się czegoś nowego, robimy coś dla siebie i nie możemy się doczekać początku zajęć. Tak, też tak miałam! ; D Może te osoby, które jeszcze nie były na takim kursie myślą sobie, że dopiero byłam na trzech zajęciach i już jestem znudzona, a dopiero zaczęłam ten kurs! Te osoby, które mają to już za sobą na pewno pamiętają to pierwsze uczucie przed kursem, takie jakby się odkrywało coś nowego! Ale uwierzcie mi, że siedzenie kilka godzin bez przerwy w tych temperaturach i do tego notowanie i zapamiętywanie wszystkich zasad, nakazów i zakazów jest naprawdę, ale to naprawdę męczące. Ale już większość teorii za Nami! ; )
W piątek nareszcie zapisujemy się na jazdy, które będziemy mieć od przyszłego tygodnia <3 Tak, cieszy mnie to baaardzo! ; ) Oczywiście w weekend trzeba będzie powtórzyć niektóre zagadnienia, bo inaczej chyba sobie nie wyobrażam jazdy po mieście zapominając co, kiedy, gdzie i jak mam się zachować ; )

Więc od przyszłego tygodnia mamy praktyki, więc coś co bardziej trzyma w emocjach ; D Dlatego o zajęciach praktycznych napiszę wam dopiero w czasie trwania kursu lub po ; )

Trochę odbiegnę od tematu, ale już jakiś czas temu chciałam sobie kupić kubek termiczny albo taki termiczny ceramiczny. Jeden sobie wypatrzyłam w sklepie indyjskim, był śliczny! Ale kiedy poszłam go zobaczyć dokładniej z zamiarem kupna, zobaczyłam, że te kubki były ceramiczne, nie przeszkadzałoby mi to jakby były 4 razy grubsze niż były. A po to jest kubek termiczny, żeby służył do zimnych napojów jak i tych gorących i przy okazji, żeby się nim nie poparzyć. Także tamten kubek od razu odpadł! Kilka dni później byłam w Empiku, bo widziałam tam sporo razy kubki termiczne, a że akurat trwają przeceny to pomyślałam, że się załapię na jakiś fajny. Jeden mi się spodobał i to bardzo! Również ceramiczny, natomiast był w opakowaniu i nie wiedziałam jakiej jest grubości, ale w tamtej chwili to nie było ważne! ; D Ważny był wzór i ważny był FLAMING <3 Mam po prostu słabość i sentyment do flamingów, dlatego też tak bardzo spodobał mi się ten kubek. Wcale nie był drogi, w normalnej cenie; 25,90zł. Ale że jakoś wtedy miałam ważniejsze wydatki postanowiłam go kupić kiedy indziej, bo i tak był z nowej kolekcji to szybko by go nie wycofali ze sprzedaży. I dzisiaj poszłam po raz kolejny do Empiku zobaczyć kubki, czy może są jakieś nowe, bo jestem strasznie niecierpliwa i jak coś mi się spodoba to chciałabym to mieć od razu, wiem to jest straszne! Ale co zrobić, no nic, muszę nauczyć się cierpliwości ; ) I jak znowu zobaczyłam ten kubek z flamingami to postanowiłam go kupić od razu, a przy okazji czekała na mnie miła niespodzianka bo -50% ; ) Bez zastanowienia się kupiłam go i mam i już piłam w nim herbatkę i mogę powiedzieć, że naprawdę super się sprawuje ; ) A grubość kubka jest bardzo dobra, ponieważ zalewając go wrzątkiem, na zewnątrz nie parzy, a jedynie troszkę jest ciepły, na czym mi również zależało, żeby w chłodniejsze dni troszkę ogrzewał ; )

A oto mój kubek;


Śliczny wzór i piękne flamingi <3

A Wam jak się podobał kurs na prawo jazdy? ; )

wtorek, 29 lipca 2014

Upał- czyli jak wytrzymać wysokie temperatury?

Aaaaa się zapuściłam z pisaniem postów! Ale przez ostatnie kilka dni wychodziłam rano z domu i wracałam późnym wieczorem albo w ogóle nie wracałam, dlatego też nie miałam możliwości pisania notatek, ale nadrabiam to ; )
Po wieczornym zrobieniu kilku testów na prawo jazdy mogę zabrać się za bloga ; )
A dzisiaj temat, który teraz nas wszystkich dotyka, czyli UPAŁÓW!
Tak, upały są straszne... Ale przecież są wakacje i nie możemy sobie przez nie ich zmarnować siedząc całe dnie w domu, więc postanowiłam napisać kilka wskazówek/porad, które pozwolą wytrzymać nam te temperatury, a jednocześnie pozwolą na robienie rzeczy, na które mamy ochotę ; ) Najgorsze chyba jest odczuwanie wysokiej temperatury w dużym mieście, nad morzem, dlatego tym bardziej myślę, że wskazówki  te mogą być przydatne.

WSKAZÓWKI

1) Pić duuuużo naprawdę dużo napojów! Po pierwsze, dlatego że z czasie wysokich temperatur nawet siedząc w domu, w autobusie czy gdziekolwiek nasz organizm traci bardzo dużo wody podczas pocenia się. I chodzi przede wszystkim o to, żeby pić co chwila, a nie wtedy kiedy jesteśmy już spragnieni! Kiedy ćwiczymy w takich temperaturach lub po prostu się ruszamy dłuższy czas np. jeżdżąc na rowerze lub po prostu spacerując, tym bardziej powinniśmy uzupełniać płyny! I wtedy pić nawet 5 razy więcej niż osoba siedząca. Każdy jest inaczej zbudowany i ma inne potrzeby, dlatego każdy powinien pić tyle, żeby nie było za mało, bo wydaje mi się, że w takie upały o "za dużej ilości wody" nie można mówić ; )

2) TRZEBA JEŚĆ! Nawiązując do odpowiedniego nawodnienia naszego ciała, warto wspomnieć o tym, że im bardziej się pocimy, tracimy wodę z naszego ciała, tym również szybciej "spalamy" to co mamy w żołądku, czyli po prostu to co zjedliśmy, także automatycznie powinniśmy być bardziej głodni. A jednak tak nie jest! W tak gorące dni bardziej myślimy o tym, żeby wypić coś zimnego, raczej nie myślimy o dobrym obiedzie z ciepłą zupą i drugim sycącym daniem. Bo właśnie pijąc "przepijamy" głód, czyli prościej mówiąc napełniamy żołądek płynem i to sprawia, że czujemy się pełni i nie skłonni do jedzenia, a to jest BŁĄD! Kiedy dużo chodzimy w tak upalne dni i spalamy tyle kalorii, nie można zapominać o jedzeniu! Przede wszystkim dlatego, że właśnie jest GORĄCO, więcej się ruszamy, szybciej spalamy kalorie, szybciej mamy pusty żołądek, a najbardziej trzeba pamiętać o tym, że naszą życiową pompą jest SERCE, które potrzebuje składników odżywczych, które potrzebuje energii i jakiegoś zapasu, żeby mogło z niego czerpać tę energię, żeby mogło dalej prawidłowo funkcjonować! Więc pomyślmy nie tylko o tym, żeby pić wodę i wodę i wodę (od razu mówię, że bardzo korzystnie jest pić wodę, ale warto również pić inne napoje, które dadzą nam jakieś składniki odżywcze)! Jeżeli nie jesteśmy tak bardzo głodni, a jednak mamy pusty żołądek zjedzmy chociażby loda, wypijmy coś co ma kalorie, co ma w sobie ten niezdrowy cukier! To naprawdę nie zaszkodzi, a tylko doda nam chociaż trochę więcej energii i przede wszystkim wspomoże na chwilę nasze serducho ; ) Oczywiście nie mówię tutaj o zastąpieniu np. sokiem pomarańczowym obiadu lub śniadania, tylko odżywianiu np. podczas dłuższego spaceru kiedy nie mamy ochoty na nic do jedzenia ; )

3) NOSIĆ NAKRYCIE GŁOWY! Ten punkt jest chyba oczywisty i nie trzeba tłumaczyć. Ale w skrócie odpowiem na pytanie "dlaczego?". Dlaczego nosić nakrycie głowy podczas temperatury ponad 35 stopni? A to dlatego, żeby podczas spokojnego spacerku nawet trwającego pół godziny nie dostać udaru słonecznego. Proste. W godzinach szczytu słońca, czyli od około godziny 11 do 16 słońce góruje i naprawdę daje popalić! W tych godzinach najlepiej albo zrezygnować z leżenia plackiem na słońcu, albo wyjść np. na spacer, ale z nakryciem głowy, albo po prostu zostać w domu jak ktoś nie może znieść tak dużych upałów. Więc wychodząc na tak duże słońce bez jakiejkolwiek czapki lub chustki na głowie bardzo szybko jesteśmy narażeni na udar słoneczny! Wystarczy godzinny spacer lub siedzenie na pełni słońcu bez jakiegokolwiek nawadniania się i udar gwarantowany. To dosyć proste. Tracimy wodę z organizmu, nasze ciało się nagrzewa coraz bardziej, gdzie prawidłowa temperatura człowieka wynosi około 36,6 stopnia, nasze ciało coraz bardziej się nagrzewa nawet do 38/39 stopni! Razem z utratą wody tracimy elektrolity, które są nam również potrzebne do termoregulacji, powoli taka osoba robi się coraz bardziej czerwona na twarzy, tętno wzrasta, ciśnienie czasami wzrasta, a czasami maleje, powoli słabnie, a jeżeli osoba jest w większym stanie przegrzania, skórę ma bladą. Najbardziej przegrzewa się nam głowa, bo jest najwyżej, zazwyczaj są na niej włosy, które jeszcze bardziej sprzyjają nagrzewaniu się i jest bardzo wrażliwa na temperatury. Jeżeli ochronimy głowę, ryzyko przegrzania jest znacznie mniejsze, dlatego pamiętajmy o tym!

4) UBIERAĆ SIĘ LEKKO! Nie wiem jak Wy, ale jak ja jestem np. ubrana w krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach i jest mi strasznie gorąco i patrzę na osobę, która ma na sobie długie spodnie i kurtkę to zastanawiam się czy taka osoba straciła kompletnie odczuwanie temperatury. Nie wolno tak się ubierać w tak upalne dni! Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego, również z tego samego powodu co w punkcie powyżej. Dlatego trzeba ubierać się luźno, na pewno nie w ubrania obcisłe i w ciemnych kolorach!

5) OCHŁADZAĆ SIĘ! I to kilka razy dziennie! Tyle razy ile potrzebujemy! Iść na basen, wziąć chłodną kąpiel, pojechać nad jezioro, wziąć chłody prysznic!

6) Nie przesadzać ze sportem! A najlepiej unikać większych wysiłków w godzinach od 11 do 16, kiedy właśnie jest najbardziej parno. Wieczorami jest o wiele chłodniej niż rano, dlatego lepiej wieczorem pójść pobiegać, nawet o 22, kiedy jest o wiele chłodniej i pobiegać dłużej niż biegać w upale, podczas którego przebiegniemy kilkanaście metrów i padniemy na ulicy.

Myślę, że te wskazówki, całkiem jasne i oczywiste, ale jednak czasami zapominane przez nas mogą być dla Was przydatne ; )

A może macie jeszcze jakieś inne zalecenia jak wytrzymać upały? ; )

wtorek, 22 lipca 2014

BE FIT! Czyli zaczynamy FIT LIFE

Po dzisiejszym spojrzeniu w lustro nie byłam zbytnio zadowolona, wiedziałam, że kiedyś przyjdzie ten moment kiedy zacznę się zdrowiej odżywiać, kiedy zacznę regularnie ćwiczyć, a nie ćwiczyć przez miesiąc i odpuścić sobie, bo to nic nie da! Nie wiem jak to będzie z ćwiczeniami, ponieważ w te upały raczej ciężko biegać i wykonywać jakiekolwiek ćwiczenia, chyba że będą chłodne wieczory to pójdę pobiegać, po prostu ruszę się i poćwiczę! A może po prostu zapiszę się z moim chłopakiem na siłownię, to się wybierze ; )
Tak sobie myślałam, żeby zacząć ćwiczyć bardziej pod koniec sierpnia, od września, żeby już nie było tak gorąco, ale jednak teraz ponownie trochę zacznę, żeby od września wciąż się za to porządniej ; ) Jednak co do diety nie zmienię zdania, wiem, że ostatnio pofolgowałam z jedzeniem przeróżnego rodzaju wiem, że już tak nie mogę. Czytałam naprawdę duuużo o przeróżnych dietach, ale ja nie chcę schudnąć, chcę po prostu polepszyć niektóre części ciała, dlatego postanowiłam jeść zdrowiej, a może jeszcze inaczej, jeść ZDROWO. Oczywiście na początku nie będę miała takiego rygoru, żeby wszystko odstawić, ale powoli małymi krokami będę odstawiała to co jest zbędne dla mojego organizmu i myślę, że dam radę! ; ) Produkty, które chcę na początku ograniczyć, a później odstawić to węglowodany. To tak naprawdę one powodują w organizmie człowieka tyle STRASZNYCH zmian, od cellulitu, przez otyłość do poważnych chorób. Dlatego na pewno ograniczę węglowodany, a razem z nimi białe pieczywo które tak bardzo lubię, a szczególnie świeżo wyjęte z pieca, z twardą skórą i miękkim środkiem, będzie ciężko, ale wiem, że dam radę! ; ) No i kolejnymi produktami, które ograniczę i zlikwiduję to napoje, napoje gazowane itd. Właściwie można je porównać do cukrów, dlatego zaliczam je właśnie do nich.
Nie wiem jak sobie poradzę na początku, bo jestem strasznym łakomczuchem, jem co chwila, jak już zjem idę znowu do kuchni i szukam czegoś co mogłabym szybko zrobić i zjeść, żeby w końcu się najeść, chociaż i tak takie najedzenie starcza mi na krótki czas. Po prostu bym jadła i jadła i jadła, cokolwiek! Tak wiem, że zamiast ciastek mogłabym zjeść sobie pomarańczę, brzoskwinię itp., ale lubię mieć to od razu gotowe, nie lubię ich kroić, mazać się w tym hmhmhhm dziwne trochę wiem, skoro piekę co chwila ciasta, zagniatam itp., ale jednak nie lubię obierania owoców, po prostu nie lubię, lubię je mieć, że tak powiem wygodnie podane, co za lenistwo...
Ale dosyć z tym! Dlatego zaczynam od jutra i mam nadzieję, że mi się uda! ; )

A jak u Was jest z podjadaniem? ; )