Hey! Dzisiaj po sylwestrze kilka ulubieńców kosmetycznych w roku 2014 ; )
Nie jest ich dużo, ale jednak zawsze coś. Również znalazłam kilka niekosmetycznych ulubieńców ubiegłego roku, ale pokażę Wam je w następnym poście ; )
1)

Pierwszym z moich kosmetycznych ulubieńców tamtego roku jest podkład z KOBO nr 101 IVORY (30ml). Miałam w tamtym roku kilka podkładów, jednak moim ulubionym i w sumie odkrytym jesienią jest właśnie ten. Po wcześniejszym podkładzie z Maybelline Better Skin, szukałam czegoś innego, czegoś lepszego, szukałam podkładu, który matuje skórę, ale nie daje efektu maski, który byłby kolorytem odpowiedni dla mojej karnacji oraz żeby po kilku godzinach moja twarz nie wyglądała jak po nałożeniu oliwki. Jednak również nie chciałam w niego bardzo inwestować. I znalazłam w końcu w sklepie Natura właśnie ten podkład z Kobo. Zastanawiałam się czy rzeczywiście warto go kupować, ponieważ kosztuje około 21zł, więc pomyślałam, że za mało jak na dobry podkład, ale zaryzykowałam, przecież jakby ten mi się nie spodobał, to aż tak nie byłoby mi żal. Jednak myliłam się bardzo! Ten podkład jest moim ulubionym i jak na razie nie szukam nowego, a nawet kupiłam go ponownie po skończeniu pierwszego. Jedna warstwa wystarczy (nałożyłam jeden raz dwie dla eksperymentu, jednak zaaaa bardzo zmatowiał mi twarz), po nałożeniu trzeba chwilkę odczekać, żeby zobaczyć rzeczywisty kolor tego podkładu. Przy nakładaniu go, może się wydawać, że kładziemy sobie wielką brązową tapetę na twarz (!), jednak po kilku minutach ten efekt mija i twarz zupełnie inaczej wygląda, a kolor wygląda naprawdę bardzo ładnie. Oczywiście również są minusy tego podkładu np. po kilku godzinach w niektórych miejscach pojawiają się niewielkie plamy, które po prostu można uzupełnić małą ilością podkładu oraz to, że po kilku godzinach (mniej więcej po około 8 godzinach) twarz jest lekko przetłuszczona, ale wydaje mi się, że jest to kwestia typu cery, a nie wina podkładu.
Także podkład jak najbardziej polecam!
2)
Kolejnym moim ulubieńcem jest korektor pod oczy z Estee Lauder (nie pamiętam jaki odcień, ale na pewno jasny, napisy się przetarły więc nie mogę tego sprawdzić). Mama go nie używała, więc sama postanowiłam go wypróbować i jak dla mnie jest to naprawdę dobry korektor! Co prawda, wcześniej nie używałam korektorów pod oczy, więc nie mam żadnego porównania z innymi, ale mogę go ocenić jak się sprawdził jako pierwszy. Konsystencja jest lekka i kremowa. Nakładałam go pod oczy, ale również na powieki. Na początku nakładałam go za dużo i w miejscach gdzie skóra się marszczyła i "zginała" (? ; D) widać było zbierający się kosmetyk. Później nakładałam go przez to mniej i już nie było tego defektu. Od rana do wieczora korektor utrzymywał się bardzo dobrze, więc to na pewno kolejny plus!
Mama dostała ten korektor na prezent kilka miesięcy temu, więc nie wiem ile kosztował.
3)
Kolejnym ulubieńcem tamtego roku jest odżywka z Pharmaceris,