Stwierdziłam, że zanim ocenię kosmetyki, które ostatnio kupiłam w Rossmannie na wyprzedażach, krótko opiszę historię swoich włosów, żebyście przynajmniej widziały z czym się zmagam.
Lata temu będąc małą dziewczynką miałam proste i cienkie włosy. Z wiekiem moje włosy zaczęły się zmieniać, nie tylko ich struktura, ale także kolor. Nigdy nie farbowałam całych włosów; zdarzało się malowanie końcówek oraz grzywki (szamponetkami). Włosy miały kolor jasnego blondu. Również włosy zmieniały kolor; z jasnych na ciemne, z ciemnych na jasne, na zewnątrz jaśniejsze, u nasady głowy ciemniejsze itd.
Włosy miałam długie, mniej więcej do pępka, a czasami nawet za. Jednak teraz nie mogę sobie wyobrazić, żeby mi tak szybko rosły włosy jak kiedyś, chociaż bardzo bym tego chciała. No, ale wracając do historii moich włosów. Kiedy miałam mniej więcej 10, 11 lat moja grzywka zaczęła się kręcić, co bardzo mi się nie podobało, a reszta moich włosów na długość była prosta. Nie miałam wtedy jeszcze prostownicy, więc nie mogłam za wiele z tym zrobić, przynajmniej tak mi się wydawało.
Poniżej zdjęcie mniej więcej z tamtego okresu.
Później grzywka zaczęła robić się coraz bardziej kręcona;
Nadal nic nie robiłam ze swoimi włosami poza zwykłym myciem ich. Myłam je około 3, 4 razy na tydzień.
Oczywiście kręcenie włosów musiało przejść dalej, w tył głowy oraz włosy na nasadzie głowy zaczęły się puszyć co było gorsze od samego kręcenia się grzywki.
Niestety albo stety cały czas nic nie robiłam z włosami; nie odżywiałam ich, nie prostowałam, nie nakładałam żadnych preparatów, kremów, sprayów itp.
Po około 2 latach kręcenia się włosów dostałam na święta prostownicę! To było jedno z moich marzeń, żeby mieć proste i gładkie włosy.
Zaczęłam więc prostować włosy, na początku nie szło mi to rewelacyjne, później zaczęłam prostować je stopniowo. Nie myślałam o żadnych kosmetykach do prostowania włosów, po prostu za każdym razem po umyciu włosów szamponem i po ich wyschnięciu zaczęłam je prostować, co było wielkim błędem, ale nie myślałam o skutkach codziennego prostowania włosów, po prostu prostowałam, żeby mieć proste jak drut i już. Grzywka zaczęła mi szybko rosnąć, sięgała mniej więcej do 3/5 długości całych włosów, dlatego też, żeby zrobić efekt grzywki na czole, zakładałam ją za ucho (bardzo mi się to podobało, jednak patrząc teraz na te zdjęcia zastanawiam się co mną kierowało, żeby wychodzić tak w ogóle z domu ; D
Poniżej zdjęcie z tego okresu;
Oczywiście włosy cały czas mi się kręciły, a mając taką grzywkę nie mogłam na to pozwolić, ponieważ w końcu chciałam mieć super cieniowaną grzywkę na bok. Więc cały czas prostowałam włosy, zwracając najbardziej uwagę na grzywkę (nie używałam żadnych kosmetyków oprócz szamponu).
Co jakiś czas sama ścinałam sobie trochę grzywkę i próbowałam ją cieniować, grzywka rosła naprawdę szybko, i różnie się układała. Również przybywało mi włosków baby hair, co również powodowało, że moja grzywka się rozrastała i było jej coraz więcej z czego oczywiście się cieszyłam.
Moja grzywka zaczęła układać się lepiej niż na zdjęciu powyżej.
Na tym zdjęciu miałam grzywkę pofarbowaną rudą szamponetką;
Włosy miałam coraz bardziej zniszczone, aczkolwiek cały czas nic z tym nie robiłam, myślałam, że taka moja natura i że z tym już nic nie można zrobić, więc skoro tak myślałam to skutkiem była kolejna myśl, że bardziej się nie zniszczą, więc w sumie mogłam je cały czas prostować, co było kolejnym błędem.
Cały czas grzywka układała mi się inaczej, jednak najdłużej miałam taką fryzurę;
Sama sobie cały czas obcinałam grzywkę i próbowałam cieniować, raczej nie chodziłam do fryzjera. Grzywkę również mogłam nosić z kokiem i kitką.
Jednak trochę zaczęła denerwować mnie grzywka na czole, nie chciało mi się jej cały czas podcinać, wpadała mi w oczy, przy wietrze niszczyła mi się fryzura, a po za tym chciałam wyglądać bardziej dziewczęco, tak więc postanowiłam zarzucać sobie grzywkę do tyłu, najlepiej jednak to wyglądało jak była lekko wycieniowana;
(rok 2011- lato)
(2011r.- lipiec)
Latem 2012 roku chciałam zobaczyć jak wyglądam w kręconych włosach;
Na powyższym drugim zdjęciu najbardziej podobają mi się moje kręcone włosy, ani nie są super kręcone, ale mają ładne fale oraz są nawet proste na czubku głowy i kręcą się tylko na długości. Włosy są co prawda zniszczone, ale długie jak na mnie. Teraz widząc jakie miałam włosy, jak dobrze mi się układały, żałuję, że przez ten rok znowu zaczęłam je prostować.
W 2012 roku po wakacjach, kiedy poszłam do liceum postanowiłam odłożyć prostownicę, żeby moje włosy się trochę zregenerowały. Z tego co pamiętam nie używałam żadnych odżywek, może czasami, ale to takich pierwszych lepszych, które były w domu. Aczkolwiek cieszyłam się z tego jak układały mi się włosy;
(to jest jedno z lepszych fal jakie wtedy miałam i jakie miałam do tej pory)
Nie prostowałam wtedy włosów około 8 miesięcy, aż w końcu znowu mnie podkusiło i tak zatęskniłam za swoimi prostymi włosami, że znowu zaczęłam je prostować...
Były coraz bardziej zniszczone, ale podobałam się sobie. Niestety cały czas nie dbałam o odżywianie ich i ogólną pielęgnacje. Dopiero kilka miesięcy temu kupiłam sobie kilka kosmetyków, które pomogły by mi chociaż trochę odbudować lub poprawić wygląd moich włosów. Od niedawna, około miesiąca zawzięłam się za swoje włosy, aczkolwiek jeszcze je prostowałam. We wtorek (14 stycznia 2014r.) mój chłopak zaczął mnie zamawiać na swoje naturalne włosy, na moje loki. Nie za bardzo byłam przekonana do nich, ale jak zobaczyłam swoje zdjęcie z półtora roku temu, stwierdziłam, że dlaczego nie, że w sumie mogłabym ich nie prostować i wtedy bardziej zacząć dbać o nie i starać się przywrócić im ich zdrowy wygląd oraz ich strukturę. Niestety co się okazało? Że moje włosy kręcą się już w każdą możliwą stronę... Grzywka, którą miałam pocieniowaną do prostych włosów, teraz poprzez skręt włosów jest o wiele krótsza i kręci się do góry, na boki, po prostu wszędzie! I włosy nie tylko kręcą mi się na ich długości, ale zaczęły również na czubku głowy...
Zdjęcia z wczoraj wieczorem (dlatego takie ciemne);
Podłamało mnie to również co dzisiaj zobaczyłam w lustrze po deszczu; moja grzywka była tak bardzo pokręcona w małe loczki, że stwierdziłam, że chyba tego nie da się naprawić, żeby układały mi się tak samo i kręciły jak około rok temu... Nie mam pomysłu, jak je układać, są po prostu nie do opanowania... Ale wzięłam się i tak w garść! Od jakiegoś czasu czytam różne blogi włosomaniaczek, o różnych domowych maseczkach, o pielęgnacji kręconych włosów, oglądam przeróżne filmiki jak zregenerować włosy i od dzisiaj zaczynam Włosomaniactwo!!!!! Będę próbowała wszystkiego, robiła maseczki, kupowała odpowiednie kosmetyki, dbała o swoje włosy oraz raz na jakiś czas chodziła do fryzjerki na saunę odżywczą dla włosów! ; ) Oraz... zapuszczam włosy! Chciałabym mieć je chociaż do brzucha na dobry początek, maksymalnie za pępek! ; )
Więc trzymajcie za mnie kciuki! ; ) Od dzisiaj jestem Włosomaniaczką i będę robiła wszystko z moimi włosami co tylko mogę, żeby uzyskać sukces ; )
Na dobry początek, na wieczór zrobię sobie maseczkę z siemienia lnianego (oczywiście na włosy) ; ) A w następnym postach o maseczce z siemienia lnianego i kosmetykach z haulu w Rossmannie ; )
Włosy miałam długie, mniej więcej do pępka, a czasami nawet za. Jednak teraz nie mogę sobie wyobrazić, żeby mi tak szybko rosły włosy jak kiedyś, chociaż bardzo bym tego chciała. No, ale wracając do historii moich włosów. Kiedy miałam mniej więcej 10, 11 lat moja grzywka zaczęła się kręcić, co bardzo mi się nie podobało, a reszta moich włosów na długość była prosta. Nie miałam wtedy jeszcze prostownicy, więc nie mogłam za wiele z tym zrobić, przynajmniej tak mi się wydawało.
Poniżej zdjęcie mniej więcej z tamtego okresu.
Później grzywka zaczęła robić się coraz bardziej kręcona;
Nadal nic nie robiłam ze swoimi włosami poza zwykłym myciem ich. Myłam je około 3, 4 razy na tydzień.
Oczywiście kręcenie włosów musiało przejść dalej, w tył głowy oraz włosy na nasadzie głowy zaczęły się puszyć co było gorsze od samego kręcenia się grzywki.
Po około 2 latach kręcenia się włosów dostałam na święta prostownicę! To było jedno z moich marzeń, żeby mieć proste i gładkie włosy.
Zaczęłam więc prostować włosy, na początku nie szło mi to rewelacyjne, później zaczęłam prostować je stopniowo. Nie myślałam o żadnych kosmetykach do prostowania włosów, po prostu za każdym razem po umyciu włosów szamponem i po ich wyschnięciu zaczęłam je prostować, co było wielkim błędem, ale nie myślałam o skutkach codziennego prostowania włosów, po prostu prostowałam, żeby mieć proste jak drut i już. Grzywka zaczęła mi szybko rosnąć, sięgała mniej więcej do 3/5 długości całych włosów, dlatego też, żeby zrobić efekt grzywki na czole, zakładałam ją za ucho (bardzo mi się to podobało, jednak patrząc teraz na te zdjęcia zastanawiam się co mną kierowało, żeby wychodzić tak w ogóle z domu ; D
Poniżej zdjęcie z tego okresu;
Do tej pory przechodziłam różne zmiany swojego stylu, nie chodzi tylko o fryzury, ale również o ubiór. Po pewnym czasie znudziła mi się ta długa, przekładana grzywka na bok i pilnowanie, żeby nie spadała mi na oczy. Bardzo podobały mi się włosy cieniowane, a szczególnie grzywka cieniowana na bok. I postanowiłam w 2010r. na początku roku ściąć grzywkę, poszłam do pierwszej lepszej fryzjerki, a że akurat nie było mnie w moim mieście, tylko u rodziny na wsi, to poszłam do pierwszej bliżej. Może to był błąd, a może i nie. Przedtem ta fryzura mi się podobała, a teraz czasami do tej pory jak przeglądam stare zdjęcia zastanawiam się jak mogłam zgodzić się na coś takiego! ; D Starsza fryzjerka bez umycia mi włosów, tylko popryskaniu mi grzywki wodą, wzięła całą grzywkę i ucięła połowę, zaczęła coś tam robić, jakoś cieniować, ale zrobiła mi kask? hełm? No sama nie wiem jak to nazwać, aczkolwiek wtedy mi się to bardzo podobało ; D
Zdjęcie zrobione dnia obcięcia lub dzień po;
Oczywiście włosy cały czas mi się kręciły, a mając taką grzywkę nie mogłam na to pozwolić, ponieważ w końcu chciałam mieć super cieniowaną grzywkę na bok. Więc cały czas prostowałam włosy, zwracając najbardziej uwagę na grzywkę (nie używałam żadnych kosmetyków oprócz szamponu).
Co jakiś czas sama ścinałam sobie trochę grzywkę i próbowałam ją cieniować, grzywka rosła naprawdę szybko, i różnie się układała. Również przybywało mi włosków baby hair, co również powodowało, że moja grzywka się rozrastała i było jej coraz więcej z czego oczywiście się cieszyłam.
Moja grzywka zaczęła układać się lepiej niż na zdjęciu powyżej.
Na tym zdjęciu miałam grzywkę pofarbowaną rudą szamponetką;
Włosy miałam coraz bardziej zniszczone, aczkolwiek cały czas nic z tym nie robiłam, myślałam, że taka moja natura i że z tym już nic nie można zrobić, więc skoro tak myślałam to skutkiem była kolejna myśl, że bardziej się nie zniszczą, więc w sumie mogłam je cały czas prostować, co było kolejnym błędem.
Cały czas grzywka układała mi się inaczej, jednak najdłużej miałam taką fryzurę;
Sama sobie cały czas obcinałam grzywkę i próbowałam cieniować, raczej nie chodziłam do fryzjera. Grzywkę również mogłam nosić z kokiem i kitką.
Jednak trochę zaczęła denerwować mnie grzywka na czole, nie chciało mi się jej cały czas podcinać, wpadała mi w oczy, przy wietrze niszczyła mi się fryzura, a po za tym chciałam wyglądać bardziej dziewczęco, tak więc postanowiłam zarzucać sobie grzywkę do tyłu, najlepiej jednak to wyglądało jak była lekko wycieniowana;
(rok 2011- lato)
(2011r.- lipiec)
Latem 2012 roku chciałam zobaczyć jak wyglądam w kręconych włosach;
Na powyższym drugim zdjęciu najbardziej podobają mi się moje kręcone włosy, ani nie są super kręcone, ale mają ładne fale oraz są nawet proste na czubku głowy i kręcą się tylko na długości. Włosy są co prawda zniszczone, ale długie jak na mnie. Teraz widząc jakie miałam włosy, jak dobrze mi się układały, żałuję, że przez ten rok znowu zaczęłam je prostować.
W 2012 roku po wakacjach, kiedy poszłam do liceum postanowiłam odłożyć prostownicę, żeby moje włosy się trochę zregenerowały. Z tego co pamiętam nie używałam żadnych odżywek, może czasami, ale to takich pierwszych lepszych, które były w domu. Aczkolwiek cieszyłam się z tego jak układały mi się włosy;
Nie prostowałam wtedy włosów około 8 miesięcy, aż w końcu znowu mnie podkusiło i tak zatęskniłam za swoimi prostymi włosami, że znowu zaczęłam je prostować...
Były coraz bardziej zniszczone, ale podobałam się sobie. Niestety cały czas nie dbałam o odżywianie ich i ogólną pielęgnacje. Dopiero kilka miesięcy temu kupiłam sobie kilka kosmetyków, które pomogły by mi chociaż trochę odbudować lub poprawić wygląd moich włosów. Od niedawna, około miesiąca zawzięłam się za swoje włosy, aczkolwiek jeszcze je prostowałam. We wtorek (14 stycznia 2014r.) mój chłopak zaczął mnie zamawiać na swoje naturalne włosy, na moje loki. Nie za bardzo byłam przekonana do nich, ale jak zobaczyłam swoje zdjęcie z półtora roku temu, stwierdziłam, że dlaczego nie, że w sumie mogłabym ich nie prostować i wtedy bardziej zacząć dbać o nie i starać się przywrócić im ich zdrowy wygląd oraz ich strukturę. Niestety co się okazało? Że moje włosy kręcą się już w każdą możliwą stronę... Grzywka, którą miałam pocieniowaną do prostych włosów, teraz poprzez skręt włosów jest o wiele krótsza i kręci się do góry, na boki, po prostu wszędzie! I włosy nie tylko kręcą mi się na ich długości, ale zaczęły również na czubku głowy...
Zdjęcia z wczoraj wieczorem (dlatego takie ciemne);
Podłamało mnie to również co dzisiaj zobaczyłam w lustrze po deszczu; moja grzywka była tak bardzo pokręcona w małe loczki, że stwierdziłam, że chyba tego nie da się naprawić, żeby układały mi się tak samo i kręciły jak około rok temu... Nie mam pomysłu, jak je układać, są po prostu nie do opanowania... Ale wzięłam się i tak w garść! Od jakiegoś czasu czytam różne blogi włosomaniaczek, o różnych domowych maseczkach, o pielęgnacji kręconych włosów, oglądam przeróżne filmiki jak zregenerować włosy i od dzisiaj zaczynam Włosomaniactwo!!!!! Będę próbowała wszystkiego, robiła maseczki, kupowała odpowiednie kosmetyki, dbała o swoje włosy oraz raz na jakiś czas chodziła do fryzjerki na saunę odżywczą dla włosów! ; ) Oraz... zapuszczam włosy! Chciałabym mieć je chociaż do brzucha na dobry początek, maksymalnie za pępek! ; )
Więc trzymajcie za mnie kciuki! ; ) Od dzisiaj jestem Włosomaniaczką i będę robiła wszystko z moimi włosami co tylko mogę, żeby uzyskać sukces ; )
Na dobry początek, na wieczór zrobię sobie maseczkę z siemienia lnianego (oczywiście na włosy) ; ) A w następnym postach o maseczce z siemienia lnianego i kosmetykach z haulu w Rossmannie ; )





.jpg)






Masz piękne loczki! U mnie włosomaniactwo sprawiło, że fale gdzieś znikły i nie do końca potrafię z tym żyć. Ale coś za coś, przynajmniej mam zdrowe włosy :)
OdpowiedzUsuńOdłożenie prostownicy to najlepsza decyzja, jaką mogłaś podjąć. Widać diametralną różnicę.
Jak pisałam we wcześniejszym komentarzu, gorąco polecam Ci żel lniany, do układania loków idealny. Unikaj silikonów w kosmetykach (może nie tak radykalnie, ale zwracaj uwagę z jakimi masz do czynienia), bo oblepione nimi włosy również nie chcą się kręcić. U mnie maski od Planety Organici wydobywają skręt, nawet teraz, gdy już jest z tym ciężko :)
P.S. Chciałabym zaobserwować, ale nie masz tego gadżetu. Dzięki Obserwatorom będzie nam łatwiej do Ciebie trafić!
Bardzo cieszę się, że dostaję już swoje pierwsze komentarze, bo dzięki nim mogę zaopatrzyć się w różne kosmetyki, z którymi miałyście do czynienia i które polecacie! ; ) Powiedz mi jeszcze, jak zobaczyć czy np. szampon nie ma w sobie silikonów? Jakie są to składniki?
OdpowiedzUsuńP.S. Wydaje mi się, że na samej górze po prawej stronie mam, żeby dodać do obserwowanych, hm