środa, 16 lipca 2014

Second hand- obciach?

A dzisiaj postanowiłam napisać również luźniejszy post, a mianowicie o second handach, czyli inaczej lumpeksach. Myślę, że jest to fajny temat, a szczególnie na wakacje kiedy mamy więcej czasu i możemy pochodzić więcej po naszym mieście i odkrywać jego coraz to nowsze ciucholandy.
Kupowanie w second handach staje się coraz bardziej popularne, a szczególnie u młodych osób. Już coraz mniej osób uważa to za obciach, ale jednak spotykam się z ludźmi, dla których jest to coś niewyobrażalnego i wstydliwego. I pytanie dlaczego? Fakt faktem większość rzeczy jest używana, ale czy to znaczy że są w złym stanie lub nie do ponownego użycia przez inną osobę? Owszem jest sporo ubrań, które są zniszczone, brudne, ale są również te, które są w bardzo dobrym stanie, a nawet idealnym! W second handach są albo ubrania na wagę, albo cena za sztukę. Oczywiście w większości tych sklepów (jak nie w każdym) każdego dnia jest inna cena, w zależności kiedy była dostawa nowych ubrań, im dalszy dzień od dostawy tym tańsza jest cena np. za kilogram. Natomiast jeżeli chodzi o mnie, chodzę do tych sklepów w ostatni dzień od dostawy kiedy ceny są najniższe, ponieważ można kupić nadal coś naprawdę ładnego, a za niewielką cenę, wtedy są to zazwyczaj ceny albo 1zł za sztukę albo 1,99zł za kilogram.
 W sklepach z odzieżą używaną możemy znaleźć bardzo dużo markowych ubrań, są to zazwyczaj brytyjskie marki np. Primark. Również uważam, że w takich sklepach możemy znaleźć bardzo dużo oryginalnych rzeczy, których nikt inny nie będzie miał np. koszule, chustki, sukienki. Kupując w takim sklepie możemy też znaleźć pełno rzeczy, które niekoniecznie podobają nam się w tym stanie, a które można w domu przerobić na inne fajne ubrania np. koszulę jeansową na kamizelkę, długie spodnie w krótkie spodenki itd.



Jeżeli chodzi o moje kupowanie w ciucholandach to bardzo lubię tam chodzić, ale nie do wszystkich. Już po pewnym doświadczeniu z niektórymi sklepami wiem gdzie mogę trafić na coś fajnego, a gdzie mogę stracić swój czas i tak wiem, że nic tam nie znajdę. Mam sporo ubrań z second handów (na zdjęciu jest tylko kilka), większość są to koszule i swetry. Co prawda koszule są na mnie o kilka rozmiarów zazwyczaj za duże, ale właśnie takie mi się podobają, bo mają swój urok i są niepowtarzalne! ; )
Moje ulubione second handy w Łodzi to Econom Class na ul. Piotrkowskiej  i Dukat w różnych częściach Łodzi. Ale na pewno w te wakacje jeszcze poszukam ciekawych sklepów gdzie można upolować fajne i tanie ubrania ; )

A Wy co myślicie o kupowaniu w second handach? A może sami też kupujecie? ; )

wtorek, 15 lipca 2014

Wieczorne naleśniki z jagodami i dżemem wiśniowym

Wieczorne naleśniki zawsze się sprawdzają ; ) W jakiejkolwiek wersji by one nie były to są po prostu niezastąpione. Najlepsze na wieczór są jednak na słodko, a wykorzystując to, że mamy lato i ostatnio robię większość wypieków z jagodami to i dzisiejsze naleśniki są z jagodami i jogurtem ; ) Jednego dodatkowo zrobiłam z dżemem wiśniowym dla urozmaicenia.

Czasami będę wstawiała krótkie filmiki, żeby pokazać mniej więcej jak wygląda u mnie przygotowanie różnych rzeczy ; )


Raczej wszyscy robią naleśniki na oko, bo tak najłatwiej, ja podobnie, tylko, że odmierzam sobie prawie zawsze te same proporcje (przepis na około 4 średnie naleśniki):

- 1 szklanka mąki pszennej (ja takiej użyłam)
- 1 szklanka mleka lub 1 szklanka kefiru/maślanki (wtedy naleśniki będą bardziej puszyste)
- 1,5 łyżki cukru
- 1 jajko

Opcjonalnie można dodać kakao, żeby naleśniki były brązowe, cukier wanilinowy, aromaty itp.

Napiszcie co myślicie o takich krótkich filmikach ; )

A teraz idę zjeść naleśniki, Smacznego!


Wakacje! Wakacyjna lista

Wakacje już trwają prawie 2 tygodnie, więc postanowiłam aktualizować bloga, bo długo nic nie pisałam, a miałam się bardziej postarać. Jednak ze względu na to, że była końcówka roku szkolnego nie miałam za bardzo głowy do pisania postów, ale od teraz to się zmieni, bo są wakacje, a po wakacjach nadal będę starała się umieszczać chociaż dwa razy w tygodniu wpisy. Ale ciesząc się, że są wakacje i jeszcze zostało sporo czasu do września, nawet nie wyjeżdżając nigdzie można spędzić super wakacje! ; ) Kilka dni temu wróciłam z Bułgarii z moim Ukochanym, naprawdę było cudownie! ; ) Dlatego teraz bardziej spędzimy czas w Łodzi i zostając w domu i tak trzeba zrobić coś takiego nawet banalnego, ale co sprawi nam frajdę i najważniejsze wspaniałe wspomnienia ; ) Ostatnio przeglądałam blogi kulinarne chcąc upiec rogaliki z jagodami i natknęłam się na bloga, którego niestety nie pamiętam nazwy, gdzie blogerka zamieściła listę rzeczy, które chce zrobić w te wakacje i myślę, że jest to naprawdę genialny pomysł! ; ) Ja do swojej przysiadam już drugi dzień, ale dzisiaj w końcu ją napiszę bo przecież wakacje trwają, a dni szybko mijają, więc trzeba je wykorzystać! Lista ma mieć 30 aktywności/ rzeczy, które chcemy zrobić tego lata, mogą być to naprawdę proste rzeczy, a bardzo uszczęśliwiające nas np. wycieczka rowerowa z ukochaną osobą, pójście na basen, na siłownię, upieczenie czegoś, romantyczny wieczór pod gołym niebem itd. ; ) Po wakacjach spoglądając na listę tych wszystkich rzeczy, które zrobiliśmy będziemy mieli co wspominać i zobaczymy, że takie małe rzeczy, a jak bardzo cieszą i jak uaktywniły nam wolny czas ; )

Jak Wam się podoba pomysł z wakacyjną listą? Bo mi bardzo! Mam nadzieję, że podrzuciłam komuś fajny pomysł, żeby zebrać wszystkie swoje takie małe letnie marzenia na jedną kartkę, a później je realizować ; )

Wiem, że to może zabrzmieć trochę dziwnie, nawet nie trochę, ale BARDZO dziwnie, ale chciałabym już trochę, żeby zaczął się rok szkolny, a właściwie skończył. To dlatego, że w końcu będę mogła z moim narzeczonym wybić się z tej Łodzi i realizować Nasze marzenia, dlatego też w tym roku od września staram się, żeby się dostać na tę uczelnię, na którą bym chciała i przez którą wyjedziemy stąd ; )

Udanych wakacji wszystkim! I napiszcie mi w komentarzach jakimi tematami wpisów bylibyście zainteresowani.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Codzienna pielęgnacja moich włosów

Tak więc kolejny post, a tym razem o codziennie pielęgnacji moich włosów ; )

Tak jak już w innych postach napisałam, moja pielęgnacja zaczęła się około 2 miesięcy temu, kiedy przestałam prostować włosy, jednak znowu wróciłam do ich prostowania, co równoznaczne jest z większą pielęgnacją.

Zacznę od tego, że myję włosy codziennie rano, jakakolwiek by nie była pogoda ja i tak muszę umyć włosy. Szczerze mówiąc przez te ponad 2 miesiące nie katownia moich włosów prostownicą, zauważyłam, że po powrocie do ich prostowania, na drugi dzień są bardziej świeże! Wcześniej na drugi dzień moja grzywka już w połowie nie nadawała się do żytku, do wyjścia z nią gdziekolwiek, albo po prostu może trochę przesadzałam. Raczej chodzi mi bardziej o to, że strasznie nie lubię nieświeżych włosów, takich nieumytych, ponieważ nie są tak sypkie, przy skalpie są lekko przetłuszczone, a jak miałabym jeszcze je wyprostować to wyglądałyby dużo bardziej nieświeżo, a tego baaardzo nie lubię! Dlatego myję je po prostu codziennie. Niektórzy mówią, żeby nie myć tak często włosów, bo będą jeszcze bardziej się przetłuszczały i się do tego przyzwyczają, a niektórzy mówią, że każdy jest inny i każdy ma inne włosy, które potrzebują swojej własnej pielęgnacji, a moje potrzebują codziennego zabiegu mycia ; )

Zaczynając... ; )

1) Na samym początku myję włosy szamponem. Są to przeróżne szampony, staram się nie kupować tego samego szamponu pod rząd, tylko testuję różne. Ostatnio jednak używałam po raz kolejny szamponu Pantene Aqua Light oraz zaczynam teraz używać szamponu z Yves Rocher; szampon odbudowujący z olejkiem jojoba (bez SLS). Włosy myję szamponem zazwyczaj jeden raz, czasami skuszę się na dwa razy, ale tylko wtedy kiedy nie myję ich więcej niż 2 dni, a to się baaardzo rzadko zdarza. Szampon spłukuję cieplejszą wodą, nie letnią, żeby łuski włosa się otworzyły i szybciej przyjęły do wnętrza włosa składniki maski, bądź odżywki.




2) Na włosy nakładam albo maskę, albo odżywkę. Maska dostarcza cenne składniki włosom, jest takim suplementem, potrzebnymi składnikami, których potrzebują nasze włosy. Tak samo włosy potrzebują takich wewnętrznych składników, tak jak my potrzebujemy witamin oraz różnych składników np. żelaza. Natomiast odżywka do włosów jest jakby takim makijażem dla nich, żeby pod koniec mycia włosów był mniej więcej takie, jakiej używamy odżywki. Mam aktualnie 3 maski, natomiast używam tylko 2 (trzecia jest do włosów farbowanych). Jedna to Crema al Latte z Serical (około 10zł na allegro lub w hebe). Maska zawiera proteiny mleczne. Tę maskę trzymam około 10 minut na włosach. Druga maska to maska Keratin Kallosa (około 12zł na allegro). Maska ta zawiera keratynę, której nasze włosy przede wszystkim potrzebują! A najbardziej włosy zniszczone, które keratyna odbudowuje od wewnątrz. Tę maskę trzymam również około 10 minut. Jeżeli chodzi o odżywki, to zaczęłam używać odżywki z Yves Rocher; wygładzająca odżywka do włosów z wyciągiem z ziaren gombo. Trzymam ją około 2 minuty, tak jak producent zaleca. Maski/odżywkę spłukuję letnią lub chłodną wodą, żeby łuski włosa się zamknęły, co powoduje mniejsze uszkodzenia mechaniczne, a także mniejszy "puch" i mniejsze przetłuszczenie włosów.




3) Owijam włosy w ręcznik i robię turban. Nie jest to żaden specjalny ręcznik, ani koszulka bawełniana, jak czytałam w wielu poradnikach, jest to po prostu zwykły ręcznik. Zdejmuję po około 10-15 minutach. Nie trzymam za długo ręcznika, żeby włosy jeszcze nie wyschły, ponieważ trudniej będzie się je rozczesywało i będzie większy "puszek" pomimo przeróżnych odżywek itp. ; )

4) Zdejmuję ręcznik i rozczesuję włosy, zazwyczaj nie pryskam ich żadną odżywką przed rozczesywaniem.

5) Na wilgotne włosy przed prostowaniem nakładam olejek arganowy, raczej nie jest to jedna kropla, ale kilka, dlatego tak szybko kończy mi się olejek. Olejek nakładam na całą długość włosów, oczywiście, żeby nie przesadzić z ilością, żeby nie było efektu obciążenia włosów.


6) Kiedy włosy trochę podeschną spryskuję je sprayem z termoochroną, żeby podczas prostowania włosy nie niszczyły się tak bardzo.



7) Kolejnym etapem jest samo prostowanie kiedy włosy już całkowicie wyschną. Nie prostuję mokrych włosów!

8) Po wyprostowaniu włosów znowu nakładam na nie olejek arganowy, żeby zminimalizować efekt ich puszenia oraz żeby były bardziej lśniące (i pachnące ; )) i gładkie.

9) Pod koniec spryskuję włosy odżywką bez spłukiwania z potrójną keratyną z Gliss Kur  dla włosów bardzo zniszczonych (zazwyczaj wtedy kiedy nie użyłam maski z keratyną).




Myślę, że to jest wszystko co robię na co dzień z włosami ; ) Jeszcze będę próbowała różnych olejków, ale na razie jako pierwszy poszedł arganowy i spisuje się świetnie! ; )

A może macie jakieś rady, albo czego Wy używacie do pielęgnacji swoich włosów? ; )

wtorek, 25 marca 2014

Wiosnaaa! Inspiracje, motywacja, ćwiczenia, uśmiech ; )

Tyle czasu nie pisałam, jestem na siebie zła z tego powodu... Bardzo długo nie pisałam.
Również nie wypiłam ani jednej szklanki drożdży, po prostu jakoś nie miałam jak i kiedy ich wypić, wiem, że to nie jest wymówka, ale ja nie szukam wymówek, tylko nie mogłam się zabrać do tego picia! I na razie jednak odpuszczam sobie picie drożdży, przynajmniej teraz.

Co do tych wszystkich kosmetyków, których używam do włosów, nazbierało się ich więcej, a pisanie w jednym poście o nich wszystkich zajęło by strasznie dużo czasu, więc podzielę je na kilka postów. Nie będą one post za postem, ale co jakiś czas ; ) Jeden już zaczęłam jakiś czas temu pisać, także jest zapisany i niedługo go skończę ; )

Jednak wracając do tematu włosów, od kilku dni zaczęłam znowu prostować włosy. Wiem, wiem, że to strasznie niszczy włosy, ale sporo obejrzałam filmików oraz przeczytałam dużo porad jak dbać o włosy podczas ich prostowania, żeby o wiele mniej się niszczyły i były odżywione. Dlatego kupiłam różne odżywki bez spłukiwania (o których wspomnę w innych postach), olejek arganowy, ale mam zamiar jeszcze kupić kilka niedługo olejków i zacząć w końcu olejowanie włosów ; ) Z tego co zauważyłam odkąd ostatnio zaczęłam ponowne prostować włosy i używam moich kosmetyków i olejku arganowego, włosy są bardziej wygładzone, ładnie pachną i są sypkie! ; ) Ale to dopiero początek małego olejowania ; ) Również ze względu na straszny stan mojej kilkuletniej prostownicy, która jest moją pierwszą i jedyną i bardzo zużytą, postanowiłam zakupić nową. Nie chcę kupować ani super drogiej, ani takiej, która nic specjalnego w sobie nie ma np. płytek ceramicznych, jonizacji itp. Czytałam recenzje na temat przeróżnych prostownic, jednak sama jeszcze nie jestem zdecydowana jaką chciałabym kupić, a jednak jest to kupno na dłuższy czas, także musi być dobra i wytrzymała oraz nadająca się do codziennego użytku. Więc jeśli macie jakieś godne polecenia prostownice napiszcie w komentarzach ; )

I w końcu przechodząc do tematu postu ufffff ; ) Przyszła wiosna! Nie spodziewałam się, że pierwsze dni wiosny będą aż tak słoneczne i będzie aż tak ciepło! Co oczywiście jest na plus ; ) Wiosna jeszcze bardziej zmotywowała mnie do zadbania o siebie, o swój wygląd, dlatego ponownie zaczęłam regularnie ćwiczyć ; ) Zaczęłam ćwiczyć mniej więcej w listopadzie/ w grudniu, ćwiczyłam mniej więcej 4 razy w tygodniu do 5 razy, jednak czasami coś mi wypadało i niestety nie ćwiczyłam. Jednak od kilku dni naprawdę wzięłam się za siebie, i chcę ćwiczyć! Tak właśnie chcę ćwiczyć! ; ) Bo chcę ładnie wyglądać, chcę się dobrze czuć z tym jak wyglądam, chcę dbać o siebie, chcę wyglądać jeszcze lepiej dla swojego chłopaka (pomimo tego, że mówi mi, że jestem najpiękniejsza ; )) i chcę czuć się dobrze psychicznie ; )
Poza tym kolejną przyczyną dlaczego tak się zmobilizowałam teraz do treningów jest to, że właśnie przyszła wiosna, czyli inaczej mówiąc; krótkie spodenki, spódniczki, sukienki, bikini, wyjazdy, plaża, basen itd. Więc dlaczego miałabym siedzieć na krześle po szkole, lub w weekendy, zamiast nawet każdego dnia poćwiczyć intensywnie około pół godziny do godziny, pobiegać, pojeździć na rowerze? O nie! Nie tym razem! ; ) Teraz mam mobilizację, teraz mam motywację; chcę coś osiągnąć przez te ćwiczenia, coś konkretnego oraz moją motywacją jest mój chłopak ; )
Czasami długo zbierałam się, żeby w ogóle zacząć ćwiczyć i opracowałam przez te kilka dni taki system, że najlepiej od razu po szkole, przebrać się w ubrania do ćwiczeń i zrobić sobie dobry trening i mieć to, że tak powiem z głowy ; ) Ponieważ sama wiem po sobie, że o wieleee trudniej jest zmobilizować się po zjedzeniu czegoś, po sprzątaniu, czy zwykłym siedzeniu przed komputerem, dlatego polecam ćwiczyć od razu po szkole, po pracy, przed zaczęciem jakichkolwiek innych rzeczy ; )

Jeżeli chodzi o ćwiczenia jakie wykonuję, są to ćwiczenia, treningi, które robię razem instruktorkami na youtubie i powiem szczerze, że to jest kolejna mobilizacja do tego, żeby zacząć ćwiczyć. Po pierwsze można zobaczyć jak  wyglądają trenerki, z którymi ćwiczymy i że od siedzenia i leżenia nasze ciało samo tak się nie wyrzeźbi i nie ukształtuje. Po drugie ćwiczyć razem z nimi! Pokazują jak zrobić prawidłowo dane ćwiczenie, dzięki temu będziemy prawidłowo ćwiczyć oraz będziemy wykonywać przeróżne ćwiczenia i w odpowiedniej kolejności, co jest również ważne w treningu ; )
Na samym początku kiedy w ogóle zaczynałam ćwiczyć, ćwiczyłam z Mel B (poniżej link do jednego z jej filmików);

https://www.youtube.com/watch?v=rsOwRoaRh4I

Po kilku tygodniach,a nawet dniach trochę znudziły mi się te ćwiczenia, i znalazłam instruktorkę, która prowadzi swoje vlogi na youtubie z treningami i przepisami na zdrowe jedzenie, i od kiedy zaczęłam z nią od kilku dni ćwiczyć to jest naprawdę z jednej strony ból i zakwasy, ale z drugiej strony naprawdę czuć, że te ćwiczenia są bardzo bardzo dobre na konkretne partie ciała, ale również na kondycję. Oczywiście to również zależy od treningu jaki wybierzemy, na jakie partie ciała. Również podoba mi się na jej kanale różnorodność filmików, to, że nie ma jednego filmiku np. z ćwiczeniami na nogi, tylko jest ich baaardzo dużo, różne stopnie zaawansowania, również dla początkujących, jak i dla bardzo zaawansowanych. Co kilka dni aktualizuje nowe filmiki i myślę, że są to super treningi dla każdego i na pewno skuteczne ; )
Poniżej podaję linka do jej kanału;

https://www.youtube.com/user/blogilates


Również pisząc o ćwiczeniach i o zdrowszym stylu życia, mam na myśli też zdrowe odżywianie się. Nie mówię o dietach cud itp. Ponieważ są one wyczerpujące i nie pozwalają nam jeść tego czego nasz organizm akurat potrzebuje. To jest normalne, że czasami potrzebujemy zjeść kawałek czekolady,  a nawet i całą tabliczkę, to jest normalne! ; ) Wszystko jest dla ludzi ; )
 Przy zdrowym stylu życia oraz przy odchudzaniu się nie chodzi o to, żeby się zagłodzić, żeby nic nie jeść, albo, żeby jeść same owoce i warzywa i popijać wodą, tylko chodzi o to, żeby w naszym jadłospisie codziennie pojawiły się witaminy, a nawet dużo witamin, białko, cukry, tłuszcze i żeby jeść mniej, a częściej. Sporo osób, w tym ja tak robiłam, że jadłam rzadziej, a więcej, a to tylko jest nam trudniej strawić, a nie o to chodzi w zdrowym stylu życia i odchudzaniu się ; ) Nie będę pisała w tym poście jakie są takie małe reguły tego całego "zdrowactwa", ale myślę, że może skusze się napisać taki post ; )
Oczywiście nie zapominajmy, że dieta bez ćwiczeń nic nie zdziała i tak samo na odwrót, ćwiczenia bez diety też nie przyniosą nam zadowalających efektów, takich jakich się spodziewaliśmy, dlatego DIETA+ĆWICZENIA= GWARANTOWANY SUKCES oraz nie zapominajmy DOBRE SAMOPOCZUCIE ; )

Ufff... rozpisałam się trochę w tym poście, ale mam nadzieję, że dobrze, ze się rozpisałam i że ktoś tam czyta to co tworzę ; )



środa, 5 lutego 2014

Dłuuuuga przerwa- Drożdże, zaczynamy!

Dłuuugo nie pisałam tutaj, ale muszę w końcu się zabrać i zacząć pisać, bo po prostu czuję taką potrzebę ; )
W następnym poście (postaram się, żeby jeszcze był dzisiaj wieczorem) napiszę o tym jakich używałam kosmetyków do włosów przez miesiąc i jak one się zmieniły, ja zauważyłam dużą różnicę, przede wszystkim w skręcie, ale również mam ciekawe obserwacje na temat moich włosów, które albo są związane z tym, że odłożyłam prostownicę i to już samo powoduje jakąś zmianę włosa, albo z tym, że używam teraz innych odżywek i szamponów. Zdjęcie zrobię dzisiaj od razu po umyciu włosów i porównam ich stan z przed miesiąca oraz stan dzisiejszy przy stosowaniu różnych masek, odzywek i szamponów.

Ale wracają do tematu postu. Od dzisiaj zaczynam pić drożdże, najpierw spróbuję wypić je po prostu zalane wrzątkiem, oczywiście już wystudzone, jak nie posmakuje to będę kombinować ; )
Z tego co czytałam na różnych forach, blogach wiele z Was już piło drożdże i miało zadowalające efekty, między innymi; lepszą kondycję paznokci oraz włosów, te które mają trądzik poprawienie kondycji skóry, a przede wszystkim dla mnie chyba najważniejsze przy piciu drożdży poza ich kondycją to ich porost! Dlatego czy jest to dobre czy nie, ja będę to piła! Także od dzisiaj odliczam ilość kubków wybitych przeze mnie, będę piła przez miesiąc, po 15 dniach zacznę pić je 2 razy dziennie. Mam nadzieję, że również u mnie jak i u Was będą super efekty! ; )


05.02.2014

1 kubek drożdży

Jeżeli macie jakieś wskazówki co do drożdży piszcie w komentarzach, na pewno jako początkująca zalecę się Waszych rad ; )

wtorek, 21 stycznia 2014

Zielona herbata- zdrowie, wygląd i przyjemność

A dzisiaj postanowiłam napisać o zielonej herbacie, od której jestem uzależniona ; ) Również będzie wątek o włosach! ; )
O zielonej herbacie mówi się, że jest naturą zdrowia, otóż prawda! I chcę Wam dzisiaj udowodnić i opisać jakie rzeczywiście ma właściwości, opisać proces produkcji, parzenie oraz jak możemy ją wykorzystać, a wszystko opisane jest poniżej.

1. Proces Produkcji


Zielona herbata jest to nic innego jak świeżo zebrane zielone listki, które zostają wysuszone i podgrzewane, co zapobiega procesowi fermentacji. Co do procesu to chyba jest najprostszy opis tego jak właśnie powstaje zielona herbata.

2. Parzenie

Żeby herbata zachowała swoje właściwości, trzeba ją odpowiednio przyrządzić. Nie jest to nic trudnego, a na pewno nie jest to czasochłonne. Zieloną herbatę można parzyć w każdym naczyniu, tak samo można ją parzyć w specjalnych kubkach z siatką, w odpowiednim sitku, w papierowym filtrze, w zamykanym sitku, którego ja używam. Takie zamykane sitko jest chyba najtańszym i najwygodniejszym rozwiązaniem. Ceny wahają się między 5-20zł. 

*Przygotowanie wody

Oczywiście nie ma jednego gatunku zielonej herbaty, dlatego też każdy gatunek potrzebuje innej temperatury do jej parzenia. Zazwyczaj, a właściwie zawsze na opakowaniach od herbaty jest napisane w ilu stopniach należy ją parzyć, ale jednak waha się ona pomiędzy 60 a 90 stopniami Celsjusza.
Wiemy, że wrząca woda ma 100 stopni Celsujsza, a trudno na oko zmierzyć ile stopni ma w danym momencie, więc są dwie metody osiągnięcia takiej jakiej chcemy temperatury; 
- przy użyciu termometru

- własne spostrzeżenia

Raczej co do termometru nie ma wątpliwości, że trzeba włożyć termometr do ugotowanej wody i sprawdzać kiedy woda nabędzie odpowiedniej temperatury. Natomiast jeżeli chodzi o własne spostrzeżenia, trzeba posłużyć się zegarkiem, ponieważ wrząca woda po 3-4 minutach ma około 90 stopni, a po około 12-15 minutach ma już około 75 stopni, więc pozostało tylko wlać wodę wrzącą do kubka, w którym chcemy mieć herbatę i poczekać kilka minut aby woda się schłodziła. Wtedy dopiero wkładamy np. sitko z suszem.
Myślę, że jest to spore ułatwienie, jeśli w domu nie mamy termometru, a na pewno korzystne, jeżeli chcemy napić się herbaty z jej właściwościami oraz walorami smakowymi.

*Czas parzenia

Czas parzenia również jest inny dla każdego gatunku zielonej herbaty, ale również jest zależny od stopnia rozdrobnienia suszu. Susz bardzo rozdrobniony parzy się krótko, natomiast te o większych liściach parzy się dłużej. Jeżeli chodzi o czas parzenia to chyba o wszystkim napisałam ; )

Zieloną herbatę można zamiennie pić z kawą, ponieważ suche liście zielonej herbaty mają dwa razy więcej kofeiny niż ziarna kawy, ale ze względu na różne proporcje surowca (kawy, herbaty) do wody, zielona herbata w gotowym naparze ma dwa razy mniej w sobie kofeiny niż kawa. Ale to nie wszystko, poza kofeiną w zielonej herbacie występują również takie substancje jak; teanina (ma działanie uspokajające, zmniejszające stres, i niepokój, stabilizuje nastrój), pochodne ksantyny(teanina, teofilina) i teofilina, które też są pobudzające. 
Dlatego można otrzymać 2 napary z zielonej herbaty. Pierwszy to takie kiedy susz herbaty parzymy krótko, około 3 minuty, to powoduje, że teina(czyli kofeina, występująca w liściach herbaty) nie wiąże się z garbnikami, więc herbata jest orzeźwiająca i pobudzająca. Drugi napar ma działanie relaksacyjne, odprężające, który można stworzyć poprzez wydłużenie czasu parzenia, ale oczywiście nie przesadzając, ponieważ po dłuższym czasie parzenia, napar jest w kolorze ciemnym zielonym, ma gorzki smak i moim zdaniem zapach ryby... (także nie polecam ; D)

Herbatę można zaparzyć nawet 3 razy. Za każdym razem herbata ma inny aromat i smak. Oczywiście pierwsze, krótkie parzenie ma napar o delikatnym aromacie, natomiast działa pobudzająco. Nie jest to takie pobudzenie jak w przypadku kawy tzn. szybko działające i mocne, tylko takie, które trwa nawet przez kilka godzin i jest to pobudzenie bardziej umysłu i koncentracji niż takie, przez które nie można zasnąć. Drugi napar ma bardziej intensywny aromat, działa bardziej relaksująco na nasz organizm i umysł.

3. Właściwości

- Napar z pierwszego parzenia działa pobudzająco-zawiera dużo teiny, z drugiego uspokajająco-pomaga radzić sobie z napięciami emocjonalnymi i stresem

- Ma właściwości hamujące rozwój bakterii w układzie pokarmowym. Pobudza go również do wydzielania soków trawiennych

- Obniża ciśnienie krwi poprawiając przy tym krążenie zmniejszając ryzyko wystąpienia chorób serca

- Zawarte flawonoidy wzmacniają naczynia krwionośne i przeciwdziałają zakrzepom krwi

- Dzięki zawartości fluoru chroni zęby przed próchnicą

Jest bogata w witaminy C, E, B, sole mineralne oraz garbniki

- Zawarte w niej garbniki zapobiegają nowotworom

- Pobudza działanie pęcherza moczowego, co przyśpiesza wydalanie toksyn z organizmu

- Wspomaga odchudzanie, ponieważ przyśpiesza metabolizm i usuwa zbędne produkty przemiany materii

- Chłodnego naparu używa się do przemycia przy zapaleniu spojówek oraz powiek

-  Jeden z najsilniejszych antyoksydantów EGCG, który znajduje się w herbacie zielonej, stymuluje wzrost włosów ; )

- wpływa na zmniejszenie łuszczenia się naskórka, dzięki czemu przeciwdziała łupieżowi (natomiast o tym więcej napisała Blondgeneracja)

- chroni włosy przed promieniowaniem UV (można zrobić płukankę do włosów z herbaty zielonej)

4) Przechowywanie

Zieloną herbatę tak samo jak inne rodzaje herbat powinno się przechowywać w szczelnych opakowaniach. Nie mogą być to przezroczyste np. słoiki, ponieważ może dostać się do niej światło, co może spowodować zniszczenie jej właściwości i wysuszenie. Również do herbaty nie może docierać wilgoć. Dlatego najlepszym rozwiązaniem są metalowe, szczelne pudełka, słoiki, opakowania.



W sklepach są przeróżne herbaty zielone; owocowe, zwykłe, łączone z innymi herbatami itd. Wielu już próbowałam i wszystkie z nich uwielbiam! Na powyższym zdjęciu wstawiłam herbatki zielone jakie akurat mam w domu, jeszcze mam podajże z pigwy, ale zapomniałam ; )
Dwie pierwsze są ze sklepu Five o'clock (zielone owocowe), a trzecia ze zwykłego sklepu, zwykła zielona. Pierwsza pomimo, że wygląda na czarną, to jednak jest zielona, zaraz pokażę na zdjęciu; 


Wysuszone liście tej pierwszej herbaty są tak wysuszone i tak rozdrobnione, że każdy listek złożył się w małą kuleczkę, dlatego również z daleka listki mają kolor czarny.

Pierwsza herbata nazywa się "Sorbet z czerwonej porzeczki";


Zapach ma przepiękny! Słodki, porzeczkowy, zielonej herbaty ; ) Oczywiście oprócz suszu są ususzone czerwone porzeczki! Po prostu jest cudowna! Mogłabym pić to herbatę cały czas, ale niestety za jakość się płaci (nie zawsze), ale tę herbatę mogłabym kupować cały czas, jest cudowna! Smak również ma tak dobry jak i zapach ; )

Drugą herbatką jest herbata o nazwie "Egzotyczny Poncz";



Zapach również ma bardzo ładny, taki egzotyczny, jak sama nazwa wskazuje. Oczywiście po raz kolejny oprócz suszu są kawałki (wydaje mi się) ananasa, pomarańczy i innych owoców. Smak ma również tak samo dobry jak i zapach, ale również kolor nie jest zielony, ale bardziej zielono- pomarańczowy. Liście nie są tak rozdrobnione jak u "Sorbetu z czerwonej porzeczki", ale za to są bardziej w kolorze zielonym.

I trzecią herbatą zieloną, którą kupiłam po prostu, żeby mieć na co dzień to zwykła herbata zielona z Herbapolu;


Widać nawet na zdjęciu, że są to po prostu wysuszone i mało rozdrobnione liście herbaty zielonej. Polecam ją, ponieważ jest jedną z lepszych, które piłam właśnie z takich kupnych w pudełkach. 

A jeszcze taka mała dygresja, kiedyś naprawdę nie lubiłam zielonej herbaty, a to dlatego, że nie umiałam jej parzyć i za długo parzyłam ją i zalewałam wrzątkiem, dlatego również była strasznie gorzka, a po drugie jak piłam herbatę to tylko czarną, ponieważ w sumie innej nie kupowałam i zawsze ją słodziłam! Spróbowałam wypić zieloną herbatę około rok temu i od tamtej pory praktycznie piję ją kilka razy dziennie i nie słodzę jej! Jest cudowna!

Także zachęcam wszystkich do picia zielonej herbaty, bo naprawdę warto ; )