wtorek, 25 listopada 2014

Motywacja II- Wyznacz sobie cel!

Hey! Dzisiaj również trochę luźniejszy post z powodu nauki do próbnych matur, ale chociaż coś małego wydziergam, a mianowicie o motywacji, ale konkretnie o wyznaczaniu sobie celu!

Jak już pisałam w pierwszym poście odnośnie motywacji, trzeba się inspirować! Ale takim głównym motywatorem są efekty, czyli jaki mamy cel naszych ćwiczeń ; ) Ćwicząc, prowadząc zdrowy styl życia każdy ma jakiś cel, począwszy od małego ruchu dla zdrowia, po wymarzoną sylwetkę. Ja jednak wybrałam obydwie opcje, ponieważ zależy mi na zdrowiu, ale również na poprawieniu swojego wyglądu, a właściwie dopracowaniu niektórych partii ciała, ale także na ich wzmocnieniu.
Myślę, że każdy z Was kto ćwiczy regularnie przegląda blogi czy też same zdjęcia osób z upragnioną przez nas figurą, i właśnie to jest GŁÓWNĄ MOTYWACJĄ do regularnych ćwiczeń! ; )

Powoli piszę swoją rozpiskę ćwiczeń na tydzień. Od wczoraj, czyli od poniedziałku zaczęłam treningi, co prawda myślałam, że padnę i nie wstanę, ale zmobilizowałam się i dałam radę, bo wiem co chcę osiągnąć! ; ) I Wy też tak róbcie!
Dzisiaj pomimo zakwasów w nogach (dlaczego nie dołączyły do tego zakwasy brzucha?), przebrałam się w wygodne ubrania, włączyłam muzykę i zaczęłam ćwiczyć, nie ma wymówek!

WYMÓWKI, ALBO EFEKTY, WYBIERAJ ; >



Na dzisiaj już kończę notatkę, a teraz czekam na Wasze komentarze jak Wy się motywujecie, i dlaczego zaczęliście być FIT? ; )

Wy również jesteście moją motywacją, ponieważ dzięki pisaniu postów mogę się z Wami dzielić jak mi idą postępy i nauczyć się regularności w treningach i pisaniu postów ; )

(Przepraszam za chwilowy brak zdjęć, ale niedługo się pojawią) ; )

czwartek, 20 listopada 2014

Motywacja, czyli jak się zmotywować?

Hey! Dzisiaj kolejny post, żeby poprawić swoją systematyczność i żeby wróciła przynajmniej połowa osób czytających moje przydłuugie notatki ; )

Dzisiaj o MOTYWACJI!

Dlaczego akurat ten temat? Po nauce, poszłam do kuchni i szukałam czegoś do zjedzenia, nic specjalnego nie znalazłam, dlatego chciałam sama coś upiec i wypadło na BABECZKI i w dodatku korzenne, albo najlepiej korzenne z jabłkiem. Takich jeszcze nie robiłam, a wzięła mnie akurat na nie wielka ochota! Mając raczej mało składników, zauważyłam, że raczej z tyloma składnikami nie zaszaleję. Spojrzałam na siebie i pomyślałam, że to znak, żeby zacząć coś ze sobą zrobić. Co jakiś czas mam taki zamiar ćwiczyć regularnie, systematycznie w domu, ale mi to nie wychodzi... Przez kilka tygodni naprawdę mam wielką motywację i chęć do ćwiczeń, później jest coraz gorzej, jak pomyślę po szkole o jakichkolwiek ćwiczeniach od razu wkręcam sobie jakieś wymówki, a to coś, a to coś innego i tak za każdym razem. Inaczej jest z chodzeniem na siłownie, bo wtedy można gdzieś wyjść, są urządzenia na każdą partię ciała, nie trzeba za bardzo się główkować nad ćwiczeniami, ale niestety na razie nie mam karnetu i muszę spiąć tyłek i zacząć coś ze sobą robić od początku!

Nie zależy mi na chudnięciu, ponieważ to byłby raczej dramat patrząc na moje ręce i ramiona, ale na "wybudowaniu" całego ciała.
Kilka dni temu przeglądałam zdjęcia z zeszłego roku z ferii zimowych, dopiero teraz widzę jak w okresie zimowym przytyłam na twarzy! Byłam w szoku, że nie zauważyłam tego na wyjeździe i to również zmotywowało mnie do tego, żeby przez zimę zacząć coś robić, zacząć ćwiczyć, a nie tylko siedzieć, piec smakołyki, a później się nimi zajadać, bo zauważyłam tego efekty! Oczywiście na pewno będą też takie wieczory, ale dodam do nich trochę pracy, trochę ćwiczeń i będzie lepiej! ; )

Chcę zacząć ćwiczyć systematycznie (a z tym mam największy problem w treningach) i odżywiać się zdrowiej, zdystansować do fast foodów, nie zrezygnować, ale korzystać z nich raz na jakiś czas. Czytając niektóre blogi treningowe, douczam się pewnych bardzo ważnych rzeczy np. robienie zdjęć co kilka tygodni po treningach (więcej satysfakcji i motywacji), ułożenie sobie planu ćwiczeń (systematyczność) itp.

Trochę się rozpisałam, ale dlatego, że naprawdę chcę coś zacząć robić ze sobą i dbać o siebie bardziej niż do tej pory ; )
Zacznę jak najszybciej, najpierw muszę przygotować plan ćwiczeń i do dzieła! ; )

Jeżeli macie jakieś porady motywacyjne, rady jak ćwiczyć systematycznie, jak ćwiczyć by nie przestać piszcie w komentarzach! ; )



środa, 19 listopada 2014

Matura to bzdura? Klasa maturalna, czyli jak nie zwariować przez najbliższe kilka miesięcy

Hey! Wiem, długoooo, nawet bardzo długo nie było żadnego postu, z mojej strony jest to nieodpowiedzialne, bo chciałam prowadzić bloga, którego rzeczywiście będziecie czytać i komentować i czasami na niego zaglądać, a się nie udało. Chciałabym pisać tutaj więcej, ale albo brak mi czasu, albo brak pomysłów, jednak postaram się pisać więcej i częściej jak będę mogła! ; )

Dzisiaj notatka o maturze, klasie maturalnej itp. Od razu uprzedzam, że notatka jest oparta na moich wnioskach i na tym czego doświadczam, więc u każdego może wyglądać to zupełnie inaczej.
Jestem w klasie maturalnej, dlatego taki pomysł na post a nie inny ; ) Niektórzy myślą, że w klasie maturalnej jest strasznie dużo pracy, dużo lekcji, i jeszcze więcej nauki, a niektórzy wręcz przeciwnie, że jest więcej wolnych dni, mniej lekcji i mniej nauki, bo tylko powtórki do matury. Otóż, ani nie jest tak, ani tak. Tak, to prawda, że jest dużo nauki, ale tak naprawdę to są praktycznie same powtórki, albo udoskonalanie tego co już umiemy i ulepszanie tego lub ćwiczenie. Natomiast nie ma więcej dni wolnych od szkoły, nie ma mniej lekcji, a może nawet jest więcej! Ale za to klasy maturalne mają zakończenie roku pod koniec kwietnia, a inne dopiero dwa miesiące później ; )
WIĘCEJ LEKCJI= WIĘCEJ NAUKI?
Właśnie tutaj odpowiem, że nie. Jest jej tyle samo! Oczywiście, jak już wspomniałam na samym początku, u każdego to inaczej wygląda. W tym roku doszło mi kilka dodatkowych godzin, które mają za zadanie powtórki materiału z poprzednich klas. Są również takie przedmioty, z których nie będę zdawała matury, dlatego na nich mniej się koncentruję, a skupiam się bardziej na tych, które są mi potrzebne do niej.